Do – re – mi – fa –sol – la – si. Przedostatniego wieczoru Festiwalu dźwięki prowadzące, dźwięki otwierające

Rozwój wymaga otwartości. Ambitne wyzwania potrzebują chłonnego umysłu, ciekawości świata i zachwytu nad pięknem nie-codzienności. Nieprzypadkowo czytamy u Platona o zadziwieniu jako początku filozofii. Przedostatni koncert Letniego Festiwalu im. J. Waldorffa pokazał, iż dzięki otwartości na to co nowe, artyści i słuchacze zyskują bardzo dużo – przeżycia, wrażenia, przemyślenia i idee na przyszłość.

„Nawet wzrok (…) nie przyda ci się na nic bez zmysłu udziału” – po tych słowach wiersza Wisławy Szymborskiej, interpretowanych przez rezydentkę Radziejowic, panią Ewę Wiśniewską, słuchacze otwierali się stopniowo na niecodzienne doznania artystyczne. Pierwszym novum była efemeryczna Etiuda b-moll Karola Szymanowskiego, utwór napisany na fortepian, jednak w piątkowy wieczór wykonany w transkrypcji na orkiestrę symfoniczną. Etiuda pojawiła się, zaczarowała słuchaczy i zniknęła, pozostawiając po sobie muzyczny pejzaż namalowany szerokim dźwiękiem.

Wyczekiwanym przebojem piątkowego wieczoru był koncert na dwie marimby, którego wykonanie świadczy o otwartości umysłu zaangażowanych w powstawanie dzieła wykonawców, w tym kompozytora. Cieszy solistyczne potraktowanie instrumentu, który nieczęsto gości w salach koncertowych w charakterze innym niż część sekcji perkusyjnej. Bardzo dźwięczna, o doskonale przebijających się przez dźwięki orkiestry tonach, marimba zyskała uznanie publiczności dzięki artystom nowatorskiego Axoum Duo.

Po przerwie nadszedł czas na nowy początek. Uwertura to rodzaj muzycznego resumé, w którym kompozytor opowiada o treści mającej za chwilę nastąpić opery za pomocą dźwiękowych nastrojów. W tym miejscu ukłońmy się Orkiestrze Symfonicznej Filharmonii Świętokrzyskiej pod dyrekcją pana Jacka Rogali – wykonawcom wszystkich utworów piątkowego koncertu. Zapytany przez pana Jerzego Kisielewskiego, dlaczego podejmuje się wyzwania wykonywania nieznanych szeroko utworów, maestro odpowiedział, że od lat próbuje zachować otwartość na to, co nowe. Odwaga w podejmowaniu kolejnych wyzwań artystycznych niewątpliwie pozwoliła Orkiestrze cieszyć zgromadzonych słuchaczy wyjątkowymi doznaniami.

Kolejną osobowością na drodze poszukiwań twórczych jest pan Jan Jarnicki, którego sylwetka pojawiła się na radziejowickiej scenie w minioną niedzielę, kiedy dowiedzieliśmy się o jego pasji niestrudzonego poszukiwacza muzycznych skarbów. Obecny na koncercie pan Jarnicki wydawał się odczuwać wielką satysfakcję z przywrócenia do muzycznego życia odnalezionego przez siebie Koncertu skrzypcowego A-dur, zapomnianego cymelium mało znanego polskiego kompozytora, pełnego pobłyskujących flażoletów i przejmującego legatissimo.

Radziejowicka publiczność po raz kolejny nie zawiodła. Licznie zgromadzona, żywiołowo nagradzała gromkimi brawami i owacjami na stojąco wykonawców, którzy wkładają wiele serca w przygotowanie do każdego występu. Tak było również podczas przedostatniego wieczoru Letniego Festiwalu. W napięciu oczekujemy na finale.

 

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress