Organy na salonach

Pod znakiem organów upłynął piąty muzyczny wieczór radziejowickiego festiwalu. Było to wyjątkowe wydarzenie. Rzadko kiedy na scenach koncertowych można usłyszeć duet fortepianowo-organowy, w Radziejowicach taka okazja się pojawiła. Przy instrumentach zasiedli mistrzowie – Janusz Olejniczak i Roman Perucki. Słuchacze mieli też okazję posłuchać muzyki granej w większych składach, zaprezentowano m.in. utwory Jasa Sebastiana Bach i Antonio Vivaldiego.

Koncert rozpoczynała Toccata i Fuga d-moll Bacha. Jerzy Kisielewski, który tradycyjnie wystąpił z zapowiedzią koncertu, zauważył, że kompozytor ten od zawsze inspiruje muzyków, również młodego pokolenia.  Wskazał choćby pianistę Marcina Maseckiego, który mówi, że Bach to traktat o muzyce – tego nie trzeba grać, o tym trzeba myśleć. – Ale wielkim miłośnikiem Bacha był też Zbigniew Wodecki, z którym godzinami można było rozprawiać o Bachu i jego wielogłosowych fugach – wspominał Kisielewski.

Jak to z wielkimi artystami bywa, Bach odniósł sukces za życia, a potem został zapomniany. Jego twórczość ponownie wprowadził na salony Felix Mendelssohn-Bartholdy, który pewnego razu, robiąc zakupy u rzeźnika, zauważył, że mięso jest pakowane w rękopisy dzieł muzycznych. Zebrał bezcenne partytury, przywracając światu utwory mistrza.

Bach w wieku osiemnastu lat, po ukończeniu gimnazjum, postanowił nie kontynuować dalszej nauki ogólnej, stawiając wszystko na jedną kartę – został zawodowym muzykiem. Początkowo zatrudnił się w kapeli dworskiej księcia Jana Ernesta III w Weimarze, by kilka miesięcy później zająć posadę drugiego organisty w Arnstadt. Nie wzbudzał jednak zachwytu wśród swoich przełożonych, których irytowały liczne improwizacje w trakcie nabożeństw. Nie miał też cierpliwości do młodzieży, tymczasem do jego obowiązków należało prowadzenie chóru studenckiego. Doszło nawet do tego, że jeden z uczniów zaatakował go nożem w ciemnej ulicy i Bach musiał bronić się sztyletem. Temperament artysty nie pomagał mu na co dzień w życiu zawodowym.

Podczas piątkowego wieczoru na organach zagrał prof. Roman Perucki, wybitny  instrumentalista, bardzo aktywny zawodowo. Perucki jest wykładowcą w gdańskiej Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki i jednocześnie dyrektorem Polskiej Filharmonii Bałtyckiej im. Fryderyka Chopina w Gdańsku. Sprawuje też funkcję prezesa Pomorskiego Stowarzyszenia Musica Sacra, z którym organizuje m.in. Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej w Katedrze Oliwskiej, jeden z najsłynniejszych na świecie. Jest też pierwszym organistą Archikatedry Oliwskiej.

Toccata i Fuga d-moll to najczęściej wykonywany, sztandarowy utwór Bacha (choć znaleźli się muzykolodzy, którzy zaczęli podważać jego autorstwo, wskazując na różnice w zestawieniu z pozostałą twórczością kompozytora). Utwór rozpoczyna dramatyczna fraza. Dalej następuje seria popisowych przejść wymagających doskonałej techniki manualnej i pedałowej. Kompozycja przypomina spontaniczne improwizacje, takie, jakim oddawał się kompozytor podczas nabożeństw, ku rozpaczy swoich pracodawców. Perucki zagrał ją w pięknym stylu, doskonale radząc sobie z wszelkimi wyzwaniami, jakie niesie wykonanie tego dzieła.

W dalszej części wieczoru publiczność miała okazję posłuchać m.in. duetu fortepianowo-organowego – Janusza Olejniczaka i Romana Peruckiego. To nie lada gratka, nieczęsto pojawia się możliwość obcowania z takim repertuarem, a tym bardziej w takim wykonaniu. Utwory  pochodzą z XIX wieku, na który przypada era rozkwitu technicznego obu instrumentów, co zaowocowało powstaniem szeregu tego typu dzieł.

Muzycy zagrali Modlitwę F-dur op. 16 francuskiego kompozytora, Feliksa-Alexandre Guilmanta, który cieszył się wielką sławą w Europie, ale i poza nią (jako pierwszy francuski organista odbył trasę po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie). Muzycy z uczuciem odegrali utwór, podkreślając jego romantyczny charakter. Rozłożone akordy grane na fortepianie stanowiły piękne tło dla harmonii organów.

Następnym punktem programu były Preludium, fuga i wariacje h-moll op. 18 Cesara Francka. Franck urodził się w 1822 roku na terenie obecnej Belgii. Zapamiętany został jako człowiek serdeczny i skromny. Ojciec dołożył wszelkich starań, by syn zrobił wielką karierę pianisty, jednak nie był zadowolony z osiąganych przez potomka efektów. Tymczasem Franck z czasem zaczął skłaniać się ku organom i  improwizacji. Schowany za dużym instrumentem czuł się o wiele bardziej swobodnie niż wtedy, gdy zasiadał przy fortepianie, wystawiony na ogląd publiczności.

Preludium, fuga i wariacje h-moll op. 18 na fortepian i organy brzmiały chwilowo jak muzyka filmowa, a to za sprawą romantycznej, melodyjnej, nawracającej frazy. Dała się odczuć różnica między instrumentami, które mają przecież tak różne możliwości. Fortepian daje większą swobodę w budowaniu napięcia jakością dźwięku, jego dynamiką, artykulacją. Z kolei organy zachwycają bogactwem harmonii  i brzmienia.

W trakcie koncertu zagrano też szereg utworów na organy i inne instrumenty, skomponowanych przez XVII-wiecznych twórców – Carla Philippa Emanuela Bacha (Sonata g-moll na obój i basso continuo), Tomaso Antonio Vitaliego (Chanconne na skrzypce i organy) i Antonio Vivaldiego (Sonata na skrzypce, altówkę, wiolonczele i organy La Folia d-moll oraz Koncert na obój i skrzypce z towarzyszeniem skrzypiec, altówki, wiolonczeli i organów).

Na scenie pojawiły się: Paulina Sokołowska (skrzypce), Joanna Kaniewska – ErÖd (skrzypce), Justyna Janiak (altówka), Agnieszka Kołodziej (wiolonczela) i Katarzyna Sokołowska (obój). Muzyka barokowa rozbrzmiała w ich wykonaniu z lekkością i śpiewnością. Zachwycały melodyjne frazy poszczególnych utworów, niesione w tanecznym rytmie przez kolejne instrumenty. Ciekawie w tych zestawieniach zabrzmiały organy – stanowiły tło, zostawiając przestrzeń dla pozostałych instrumentów, ale jednocześnie wypełniając utwory piękną harmonią. Publiczność doceniła kunszt artystów, nagradzając ich długimi brawami. Na bis wszyscy artyści, którzy występowali tego dnia, zagrali wspólnie utwór Obój Gabriela Ennio Morricone (z filmu Misja), z przepięknym motywem granym właśnie przez obój.

Półmetek XI edycji radziejowickiego festiwalu już za nami. W środę wielka uczta czeka miłośników jazzu – utwory Moniuszki zagra Włodek Pawlik ze swoim trio. Pojawią się też pieśni Moniuszki w wykonaniu młodych wokalistów, którym na fortepianie akompaniować będzie Jolanta Pszczółkowska-Pawlik. Do zobaczenia!

Tekst: Monika Borkowska
Foto: Bartosz Szustakowski

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress