Koncert finałowy Kursu Mistrzowskiego Techniki i Interpretacji Wokalnej prof. Teresy Żylis – Gara

W miniony piątek, koncertem w Nowym Domu Sztuki, zakończył się Mistrzowski Kurs Techniki i Interpretacji Wokalnej prowadzony przez prof. Teresę Żylis-Gara organizowany przy współudziale Marka Miczulskiego VOX HUMANA. Utalentowani młodzi śpiewacy podczas indywidualnych zajęć pod okiem światowej sławy sopranistki szlifują repertuar oraz mają możliwość konsultacji i wysłuchania cennych uwag Maestry. Efekty tych spotkań możemy podziwiać podczas wieczorów artystycznych w Domu Pracy Twórczej.

Podczas piątkowego koncertu wystąpiło pięcioro uczestników kursu: Gabriele Gandolfo, Justyna Ilnicka, Anita Rywalska-Sosnowska, Volha Stankevich oraz Dorota Zawadzka. Na fortepianie akompaniowała Laura Kluwak-Sobolewska. Śpiewacy zaprezentowali niezwykle różnorodny repertuar, wybierając pieśni i arie, w których czują się najlepiej, dzięki czemu wieczór był muzyczną podróżą do różnych zakątków Europy.

Koncert rozpoczął baryton Gabriele Gandolfo – Włoch współpracujący z Operą San Diego oraz Operą w Santa Barbara. Jest on byłym uczniem prof. Teresy Żylis-Gara, z którą spotkał się w Radziejowicach po jedenastu latach, już jako dojrzały artysta. Wykonał on arię hrabiego Almavivy z III aktu Wesela Figara Wolfganga Amadeusa Mozarta. Z wielką energią oddał wybuchowy i gniewny charakter arii wcielając się w nadużywającego swojej władzy hrabiego. Następnie usłyszeliśmy zupełnie inny charakter w wyrazie „Bella siccome un angelo” z opery Don Pasquale Gaetano Donizettiego, w której doktor Malatesta zachwala uczciwość, skromność i łagodność potencjalnej kandydatki na żonę. Wybór tak różnych pieśni, wymagających zdecydowanie innych środków wyrazu świadczy o niebywałej wszechstronności śpiewaka.

Sopranistka Volha Stankievich swoją edukację muzyczną zaczynała w Muzycznym College’u im. M. Glinki w Mińsku. Obecnie studiuje na Wydziale Wokalno-Aktorskim Akademii Muzycznej w Poznaniu. Wykonała arię Jolanty z mało znanej, poza Rosją, opery Piotra Czajkowskiego Jolanta. Bohaterka ostatniej opery Czajkowskiego od urodzenia jest niewidoma i rozwija w sobie niezwykle bogaty świat doznań duchowych, które kompozytor ukazał niezwykle niuansując muzycznie utwór. Artystka doskonale oddała nastrój baśni, przez który przebija dramat Jolanty.

Następnie wystąpiła Justyna Ilnicka, wielokrotnie nagradzana sopranistka, studentka Uniwersytetu Muzycznego w Salzburgu. Za jej sprawą przenieśliśmy się do niemieckiego kręgu językowego. Podczas piątkowego wieczoru była zrozpaczoną Paminą, przekonaną, że ukochany nic do niej nie czuje w arii z opery Czarodziejski Flet Wolfganga Amadeusa Mozarta, „Małgorzatą przy kołowrotku” (niemiecka pieśń „Gretchen am Spinnrade” Franza Schuberta, będąca przez niego wykorzystaniem fragmentu Fausta Johanna Wolfganga von Goethego) oraz Annchen z rewolucyjnego Wolnego strzelca Carla Marii von Webera, który zapoczątkował romantyzm w niemieckiej operze. W jej wykonaniu usłyszeliśmy także trzy pieśni Richarda Straussa.

Młoda, wszechstronna śpiewaczka, sopranistka, Dorota Zawadzka, zaprezentowała się popisowo wykonując sześć pieśni Cezarego Cui. Należy on wielkiej piątki kompozytorów rosyjskich, którzy nawiązywali do tradycyjnej muzyki ludowej czerpiąc równocześni z elementów muzyki Europy Zachodniej: Aleksanda Borodina, Modesta Musorgskiego, Mili Bałakirjewa oraz Nikołaja Rimskiego-Korsakowa. Prof. Żylis-Gara przyznała, że słysząc je miała łzy wzruszenia w oczach. Na koniec występu Dorota Zawadzka zaprezentowała pieśń z cyklu Satyry, które skomponował Dmitrij Szostakowicz.

Wieczór zakończył występ sopranistki, Anity Rywalskiej-Sosnowskiej. Na początku usłyszeliśmy w jej wykonaniu „Tango Habanera – Youkali” Kurta Weilla, a następnie niezwykle popularną pieśń „Suicidio” z opery La Giocondy Amilcare Ponchielliego. „Pace, pace mio Dio” – aria Leonory z Mocy Przeznaczenia Giuseppe Verdiego na szczęście nie przyniosła artystce pecha. Warto bowiem wiedzieć, że każda dziedzina sztuki ma swoje przesądy, a także pewne utwory, nad którymi ciąży „klątwa”. W świecie opery za fatalną uważa się właśnie Moc Przeznaczenia: występu w operze przez całą swoją karierą odmawiał m.in. Luciano Pavarotti. Jeśli jednak jakikolwiek zły urok zgromadził się w Nowym Domu Sztuki na pewno odczyniła go aria Toski „Vissi d’arte” Giacomo Pucciniego, którą zakończył się ten wspaniały wieczór.

Jak zaznaczyła Maestra, podczas krótkiego wystąpienia pod koniec koncertu, zaprezentowane pieśni i arie są trudne w odbiorze, a przez to rzadko wykonywane. Tym większa zatem satysfakcja, że mogliśmy usłyszeć je na radziejowickiej scenie. Gorące brawa, jakimi nagrodzeni zostali artyści udowodniły także, że wybór trudniejszego repertuaru usatysfakcjonował wymagającą publiczność. Jak zwykle Radziejowice przyciągają nie tylko najlepszych artystów, ale także najlepszą publiczność.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress