Barokowa Łódź w Pałacu

W miniony czwartek, 28 marca, Łódzka Orkiestra Barokowa Altberg Ensemble z gościnnym udziałem Olivii Centurioni pokazała, dlaczego „Concerti grossi” Georga Friedricha Händla powszechnie uważane są za jedno ze szczytowych osiągnięć baroku, a koncerty skrzypcowe Antonio Vivaldiego za jedne z jego najważniejszych dzieł. Koncert w Radziejowicach był zaledwie aperitifem przed serią występów, jakie muzycy mają przed sobą w Łodzi.

Altberg Ensemble (nazwa jest rodzajem hołdu złożonego Emmie Altberg, pianistce, klawesynistce, pedagożce i publicystce, która od 1945 roku uczyła w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Łodzi) składa się z młodych, profesjonalnych muzyków związanych ze środowiskiem Akademii Muzycznej w Łodzi. Jej założycielem i kierownikiem artystycznym jest grający na wiolonczeli barokowej Jakub Kościukiewicz – kameralista, solista, współpracujący m.in. z Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (Warszawska Opera Kameralna) oraz Wrocławską Orkiestrą Barokową (Narodowe Forum Muzyki). Prowadzi także klasę wiolonczeli barokowej na AM w Łodzi. W Radziejowicach zespół zagrał w składzie: Olivia Centurioni, Justyna Skatulnik, Joanna Gręziak, Małgorzata Góraj Katarzyna Cendlak, Juliusz Żurawski na skrzypcach; Katarzyna Rymuza i Natalia Reichert na altówkach; Jakub Kościukiewicz i Anna Cierpisz – wiolonczele; Tomasz Iwanek na kontrabasie; Filip Zieliński – lutnia i teorba; flety: Ewa Gubiec i Przemysław Wiśniewski oraz na klawesynach Joanna Cyrulik i znana już doskonale radziejowickiej publiczności Ewa Mrowca. Altberg Ensemble zaprosił do współpracy Olivię Centurioni – wybitną skrzypaczkę, specjalizującą się w wykonawstwie historycznym, koncertmistrzynię orkiestry Academia Montis Regalis oraz profesor skrzypiec barokowych w konserwatorium Guido Cantelli w Novara we Włoszech.

            „Concerto grosso” jako gatunek można uznać za synonim muzyki barokowej, której kształt nadał Arcangelo Corelli. Składa się z dwóch grup instrumentalnych: „concertino” i „ripieno”, które wzajemnie się uzupełniają lub też współzawodniczą ze sobą (takie też jest znaczenie słowa „concertare”). „Concerti grossi” Händla powszechnie uznawane są za szczyt osiągnięć muzyki barokowej. „Concerto Grosso G-dur op. 3 nr 3” ma dość niezwykłą strukturę, kompozytor wprowadza bowiem obowiązkową partię instrumentu dętego, zachowując w ten sposób formę concerto grosso, pomimo braku tradycyjnie kontrastujących sił muzycznych. „Concerti grossi op. 6” (w Radziejowicach usłyszeliśmy nr 5) Händel pierwszy raz opublikował w 1739 roku. Powstały one w ciągu zaledwie kilku tygodni. Powód tak szybkiej pracy nie jest do końca jasny. Faktem jest, że fatalny sezon operowy 1737 roku, wynikły ze zmieniającego się gustu publiczności, źle wpłynął na kompozytora fizycznie i psychicznie (do tego stopnia, że cierpiał na czasowy paraliż palców jednej ręki). Od tego czasu porzucił operę włoską na rzecz angielskiego oratorium – gatunku, którego był współtwórcą. „Concerti grossi op. 6” miały być grane w przerwach oratoriów, jako dodatkowy element zachęcający publiczność: reklamowano je nawet w londyńskiej prasie codziennej. Nadanie im takiej samej liczby opusowej jak Corelli dwadzieścia pięć lat wcześniej, było nie tylko hołdem dla tego kompozytora, ale też odwołaniem się do wzorca, który zyskał prawdziwą sławę, uznanie i entuzjazm publiczności. Händel zawsze pisał z myślą o popularności swoich dzieł i „Concerti grossi op. 6” nie były wyjątkiem. Muzyka obu utworów jest typowa dla Händla, z jego zamiłowaniem do różnorodności, skłonnością do wprowadzania innowacji oraz odwołaniem do własnych, wcześniejszych utworów. Otrzymujemy pełen przegląd jego umiejętności kompozytorskich: fugi i tańce współbrzmią obok siebie, motywy francuskie występują obok włoskich, okraszone w dodatku sonatami i uwerturami, a wielość kolorów i faktur jest oszałamiająca. Bez wątpienia Händel wykorzystał skonwencjonalizowany wzór, aby tchnąć w niego nowe życie.

            Obok Händla usłyszeliśmy także kompozycje dwóch uczniów Arcangello Corellego: „Concerto Grosso D-dur op. 7 nr 3” Francesco Geminianiego oraz „Concerto Grosso D-dur op. 3 nr 12” Pietro Castrucci. Utwór Geminianiego rozwija ideę Corellego w zakresie gatunku, dodając nowe instrumenty. Castrucci natomiast nawiązuje do suity, stosując równocześnie ciekawą formę echa (wykorzystywaną także przez Bacha), w której instrumenty dialogują ze sobą z różnych części sali. Co ciekawe, obaj kompozytorzy byli bardzo cenieni przez Händla: Geminiani, jako skrzypek, grał z Händlem dla dworu Jerzego I Hanowerskiego, natomiast Castrucci był koncertmistrzem w orkiestrze operowej Händla oraz skonstruował instrument muzyczny w typie wioli zwany violetta marina, który Händel wykorzystał w partiach solowych w swoich operach.

            We wczesnych formach baroku, zamiast współzawodnictwa instrumentów, dominuje współbrzmienie. Tak właśnie jest w koncercie na smyczki Antonio Vivaldiego. „Concerto C-dur na smyczki” nie ma solisty – głosy wszystkich instrumentów brzmią samodzielnie. Utwór zaczyna się dość niepewnie i dostojnie, aby w środkowej części połączyć niemal taneczne rytmy z pomysłowym kontrapunktem i zakończyć chaconne opartej na prostej formule basowej. Słuchając basu w „Concerto C-dur” na myśl przychodzą linie basowe w rocku, bluesie czy soulu, na wieki przed ich narodzinami. „Concerto g-moll op. 3 nr 2 na dwoje skrzypiec solo i koncertującą wiolonczelę” pochodzi z cyklu „L’Estro Armonico” (czyli „Harmoniczna fantazja”), zawierającego dwanaście utworów na różne składy instrumentów, z których wiele transkrybował potem Johann Sebastian Bach.

Do takiego nagromadzenia emocji i stylów nie można wyobrazić sobie lepszych wykonawców. Muzycy z Altberg Ensemble wprowadzili ducha młodości, nowego spojrzenia i zabrali nas w podróż, podczas której odkrywaliśmy muzyczne struktury, symbole i tonacje. Dzięki temu koncert był nie tylko ucztą dla uszu, ale także niezwykłą i pełną pasji lekcją muzyki.

 

Tekst i foto: Agnieszka Romańska

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress