Bach jesienią …

Chłodny oddech zbliżającej się zimy nieuchronnie zawija nas w koce z ciepłą herbatą u boku. Z domowych pieleszy może wyciągnąć nas jedynie coś specjalnego i niezwykłego – takiego, jak piątkowy koncert w Radziejowicach. Na scenie Nowego Domu Sztuki wystąpiła Ewa Pobłocka – wybitna pianistka, której nikomu nie trzeba przedstawiać: ta laureatka Konkursu Chopinowskiego z sukcesami koncertuje niemal we wszystkich krajach Europy, obu Amerykach, Azji, Afryce i Australii. W swoim dorobku fonograficznym ma niemal pięćdziesiąt płyt nagranych dla Polskich Nagrań „Muza”, Deutsche Grammophon, Pony Canyon, Victor JVC, Conifer Records, CD Accord, BeArTon oraz Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina. Od wielu lat poświęca się także działalności pedagogicznej, otrzymując tytuł profesora zwyczajnego.
W Radziejowicach usłyszeliśmy wybór czternastu, spośród dwudziestu czterech, preludiów i fug z pierwszego tomu słynnego zbioru „Das Wohltemperierte Klavier” Jana Sebastiana Bacha. To arcydzieło na polskich scenach pojawia się niezwykle rzadko, a Ewa Pobłocka należy do nielicznych pianistów na świecie wykonujących je w całości na żywo przed publicznością. Sięgnięcie po nie przez Maestrę – znakomitą interpretatorkę Bacha – jest tym bardziej cenne i wyjątkowe. Jeśli dodamy, że koncert poprowadził Jerzy Kisielewski, oznacza to wieczór pełen nie tylko muzycznych oczarowań, ale także wyśmienitego humoru, który może ocieplić nawet najmroźniejszy dzień.
„Das Wohltemperierte Klavier” można przetłumaczyć jako „Dobrze nastrojony instrument klawiszowy”. Pierwszy tom powstał w 1722 roku podczas pobytu Bacha w Köthen, następny zaś 20 lat później w Lipsku. Dzieło miało być dowodem na szerokie umiejętności – w tym umiejętności nauczania – kompozytora, kiedy starał się on o posadę kantora. Kwestia pedagogiczna została podkreślona przez Bacha na karcie tytułowej: „dla użytku i korzyści muzykalnej młodzieży spragnionej nauki, jak i dla rozrywki tych, którzy są już zaawansowani w studiach”. „Das Wohltemperierte Klavier” jest niezwykle przemyślanym cyklem, stając się niemalże muzycznym studium, skonstruowanym z niezwykłą logiką. Bach wykorzystał tzw. strój równomiernie temperowany w pochodzie chromatycznym. Obydwa tomy mają ten sam układ: na każdym dźwięku zbudowane są dwie kompozycje w tonacjach jednoimiennych, np. C-dur i c-moll, dzięki czemu pianista może wykazać się grą we wszystkich dwudziestu czterech tonacjach minorowych i majorowych. W dziele, które miało pokazywać możliwości Bacha jako kompozytora, zawarł on całą gamę pomysłów, w tym różne rodzaje polifonii i faktur muzycznych. Nic dziwnego, że „Das Wohltemperierte Klavier”, choć rzadko wykonywane, nazywane jest „biblią pianistów”, pokazujących ich niezwykłe możliwości i talent.
Ewa Pobłocka każde z preludiów i fug wykonała, jak małą, zamkniętą impresję (pomysł Bacha zainspiruje później Chopina do stworzenia serii etiud). Usłyszeliśmy pełen wirtuozerii i pokazu niezwykłej maestrii technicznej koncert. Choć kompozycja na pierwszy rzut oka (czy też ucha) wydaje się bardzo teoretyczna, Maestrze udało się uchwycić niepowtarzalnego ducha i pokazać nam, jak poszczególne utwory różnią się stylem: od bardzo abstrakcyjnego do niemalże tanecznego. Niezwykła różnorodność i muzyczna ekwilibrystyka „Das Wohltemperierte Klavier” sprawiają, że, jak mówi sama Ewa Pobłocka, „Bacha nie można grać z marszu, ani mieszać go z inną muzyką”.

Tekst i foto: Agnieszka Romańska

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress