Druga dekada radziejowickiego festiwalu rozpoczęta!

Piątkową audycją Co słychać?, nadawaną na żywo z radziejowickiej sceny, rozpoczął się cykl koncertów XI edycji Letniego Festiwalu im. Jerzego Waldorffa w Radziejowicach. Gospodarzami programu byli Janusz Olejniczak i Jerzy Kisielewski. Wraz z zaproszonymi gośćmi zabrali widownię w podróż przez wieki i kraje.

Motywem przewodnim tegorocznego cyklu koncertów, otwierającego kolejną dekadę festiwalu, jest twórczość Stanisława Moniuszki w związku z obchodzoną dwusetną rocznicą jego urodzin. Utwory kompozytora powracały wielokrotnie, spinając  klamrą tę muzyczną podróż. Do programu zostali zaproszeni wspaniali artyści – prof. Elżbieta Karaś-Krasztel, pianistka i wykładowca warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego, Ewa Leszczyńska, sopranistka i pianistka, skrzypaczka Paulina Sokołowska oraz aktor Jarosław Gajewski. Na scenie pojawił się również Tadeusz Deszkiewicz, prezes Radia dla Ciebie.

Co słychać? to jedna ze sztandarowych audycji Radia dla Ciebie, w której gospodarzami są Jerzy Kisielewski i Janusz Olejniczak.  – Dwóch panów spotyka się w piątki o 20.00. Prowadzą rozmowy i sobie marudzą. Audycja cieszy się wielką popularnością – mówił ze sceny Tadeusz Deszkiewicz. Zaznaczył, że Janusz Olejniczak nie od razu dał się namówić do prowadzenia programu. – Nie lubił mówić, wolał grać. W pierwszej chwili odmówił, ale po jakimś czasie oddzwonił, pytając: ty z tą audycją to na serio? – wspominał prezes Radia dla Ciebie. Program ma wielu słuchaczy na całym świecie, w tym również w Brazylii.

Rozmowy wypełnione anegdotami i wspomnieniami odbywały się przy stoliku, w kawiarnianej, swobodnej atmosferze. Mieliśmy okazję uczestniczyć w spotkaniu przyjaciół, którzy mają sobie mnóstwo do opowiedzenia i czują się w Radziejowicach jak w domu. Wszyscy zgodnie podkreślali niezwykły klimat tego miejsca. Wspaniały, ponad dwustuletni park skąpany w czerwcowym słońcu i wkomponowana w czarującą przyrodę piękna architektura doskonale nastrajają do odbioru sztuki.

Repertuar piątkowego wieczoru był niespodzianką nie tylko dla publiczności, ale i dla organizatorów, a w pewnej mierze również dla samych prowadzących. – Kto się dziś pojawi? Bóg jeden raczy wiedzieć… Na pewno Moniuszko, na pewno Chopin, trochę rozrywki. Na końcu, jak zwykle, będzie piosenka francuska – mówił Janusz Olejniczak na otwarciu spotkania.
I rzeczywiście nie zabrakło improwizacji. Artyści na bieżąco decydowali o kolejnych punktach programu, wyciągając z teczek nuty poszczególnych utworów.

Elżbieta Karaś-Krasztel i Janusz Olejniczak zagrali nawet w pewnym momencie Taniec węgierski Johannesa Brahmsa na cztery ręce. Muzycy siedzieli na jednym krześle przed pożółkłymi nutami, walcząc o dostęp do pedału fortepianu, przekomarzając się, podgrywając sobie nawzajem partie głosowe i walcząc o „ostatnie słowo” na klawiaturze.

W trakcie festiwalowego Preludium publiczność miała okazję wysłuchać utworów różnego ciężaru gatunkowego, od lekkiej, śpiewnej Serenady Maurycego Moszkowskiego po dramatyczne Scherzo b-moll op. 31 Fryderyka Chopina. – To było piękne wykonanie, widać w nim sumę twoich doświadczeń. Motyw Scherza grany na początku utworu i powracający później, po kolejnej rozbudowanej części, wybrzmiał – co niesamowite – tym samym dźwiękiem, ale nie tym samym stanem ducha! Potrafiłeś to pokazać, to wspaniałe – podsumowała występ Janusz Olejniczaka Elżbieta Karaś-Krasztel. – Choć na Konkursie Chopinowskim z takim wykonaniem byś nie przeszedł – spuentowała, wracając do żartobliwego tonu. Olejniczak zagrał też Nokturn cis-moll Chopina i utwory Astora Piazzoli.

Ze sceny wybrzmiał piękny Mazur weselny Stanisława Moniuszki w wykonaniu Elżbiety Karaś-Krasztel, która zagrała ludowe motywy wytwornie, z klasyczną elegancją. Sopranistka Ewa Leszczyńska zaprezentowała z kolei szereg pieśni Chopina i Moniuszki. I tu, podobnie jak podczas całego koncertu, żart przeplatał się z powagą. Obok humorystycznych utworów, jak Śliczny chłopiec, za którego otrzymała gromkie brawa, zaprezentowała nastrojowe Życzenie oraz Laurę i Filona, ale też sentymentalny, przepełniony tęsknotą utwór Poseł i naznaczoną cierpieniem Piosnkę obłąkanej Ofelii do słów Wiliama Shakespeare’a. Nie mogło też zabraknąć „Prząśniczki” Stanisława Moniuszki.

Skrzypaczka Paulina Sokołowska wykonała poza Serenadą Moszkowskiego piękną Kołysankę Emila Młynarskiego i żywiołowego Obertasa Henryka Wieniawskiego. Radziejowicką publiczność porwało też zmysłowe i ekstatyczne Libertango Astora Piazzoli, z akompaniamentem Janusza Olejniczaka. Nie zabrakło stałego elementu radiowej audycji, czyli piosenki francuskiej. Muzycy zagrali Hymn miłości Edith Piaf.

Niezwykłym punktem wieczoru był wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego „Wielkanoc Jana Sebastiana Bacha” w przejmującej interpretacji Jarosława Gajewskiego. „Bo lepsza od mych skrzypiec, gdym grywał w Weimarze / niźli perły, o których dla mej żony marzę, / niż sonaty mych synów, niż wszystkie marzenia,  taka chwila wielkiego, wielkiego wytchnienia, / właśnie teraz, gdy widzę przez altany szparę / rzecz niezwykłą, zawrotną, szaloną nadmiarem: / WIOSENNE GWIAŹDZISTE NIEBO”.

Piątkowe Preludium rozpoczęło drugą dekadę letnich koncertów w Radziejowicach. To przedsmak tego, co zaplanowano na kolejnych osiem wieczorów. Przed nami wielka uczta muzyczna, różnorodna, barwna, na poły klasyczna, na poły rozrywkowa. Gwarantujemy niejedną chwilę wytchnienia pod pięknym, gwiaździstym radziejowickim niebem, tu, gdzie i Bach z pewnością poczułby się komfortowo. Zapraszamy serdecznie wszystkich głodnych sztuki i stęsknionych muzyki!

 

Tekst Monika Borkowska
Foto Bartosz Szustakowski

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress