Viola da gamba

Justyna Rekść-Raubo, Petr WagnerViola da gamba nie codziennie gości w salach koncertowych. Po czwartkowym koncercie w Nowym Domu Sztuki można z całym przekonaniem powiedzieć: szkoda. Możliwości i tego niezwykłego instrumentu pokazali nam uczestnicy i profesorowie mistrzowskiego kursu violi da gamba, na czele z Justyną Rekść-Raubo i Petrem Wagnerem – wybitnym czeskim gambistą.

Viola da gamba jest instrumentem strunowym , na którym gra się za pomocą smyczka. Jej początki datuje się na wiek XV wiek, kiedy to trafiła z Hiszpanii do Włoch. Jednak największy rozkwit viola da gamba przeżyła w barokowej Francji, stamtąd też jest dwóch kompozytorów, których utwory usłyszeliśmy w Radziejowicach: Marin Marais i Antoine Forqueray.

Instrument budowany był w różnych wielkościach i o różnej ilości strun – od dźwięku sopranowego do kontrabasu. Podczas gry nie stoi na podłodze, ale podtrzymywany jest między nogami (stąd też nazwa – włoska „gamba” to noga). Viola da gamba nie ma bezpośredniej kontynuacji w instrumentach współczesnych, choć istnieją znaczne podobieństwa np. do wiolonczeli. Została ona także wyparta z sal koncertowych głównie przez wiolonczelę: głośniejszą i bardziej dynamiczną. Dźwięk violi da gamba jest bowiem cichy, ale wyjątkowo piękny: miękki, ciepły, subtelny i delikatny. XVII-wieczny teoretyk muzyki Marin Marsenne twierdził, że jest najbardziej zbliżony do głosu ludzkiego, najdoskonalszego z dźwięków.

Czwartkowy koncert odbył się pod tytułem „Anioł i diabeł”, nie tylko dlatego, że muzyka barokowa, której słuchaliśmy, lubuje się w przeciwieństwach. Aniołem nazywany był jeden z kompozytorów – Marin Marais. Styl tego zatrudnionego w Wersalu artysty był niezwykle słodki i delikatny, niemalże introwertyczny. Antoine Forqueray jest w tej relacji diabłem – energicznym, pełnym dramatyzmu i zuchwałym. Jego utwory nawiązywały do pełnego temperamentu stylu włoskiego. Warta zaznaczyć, że artysta był nie tylko królewskim kapelmistrzem, ale także ulubieńcem Ludwika XIV. Król- Słońce usłyszał młodego Forqueray’a, kiedy ten miał dziesięć lat i od tego czasu płacił za jego muzyczną edukację. O jego popularności i wpływie na innych kompozytorów nich świadczy fakt, że trzech z nich skomponowało w hołdzie utwory pt. „La Forqueray”.

Poznanie tak mało popularnego instrumentu, jak viola da gamba, zawdzięczamy przyjazdowi do Polski Petra Wagnera – wybitnego gambisty. Wagner jest czeskim wirtuozem violi. Ukończył konserwatorium w Pradze, Królewskie Konserwatorium w Hadze i muzykologię na Uniwersytecie Karola. Koncertuje na czterech kontynentach: Europie, Azji, Ameryce Południowej i Północnej. Występuje w repertuarze z XVII i XVIII wieku, nagrywając dla BBC, Polskiego Radia, Czeskiego Radia i Telewizji. Wykłada grę na instrumentach historycznych w Konserwatorium w Pradze i Akademii Muzycznej w Katowicach.

Obok Petra Wagnera na scenie wystąpiła także Justyna Rakść-Raubo, wspaniała wiolonczelistka i założycielka Fundacji f.o.r.t.e. – organizatora kursów. Justyna Rakść-Raubo razem z Pawłem Mykietynem i Maciejem Grzybowskim współtworzy formację Nonstrom, która nominowana była do Paszportów „Polityki”. Artystka współpracuje także z Centrum Sztuki Współczesnej i Galerią Zachęta w Warszawie, a także nagrywa dla Polskiego Radia i telewizji.

Niezwykłe Ensamble Tourbillon – trio powstałe z okazji koncertu, uzupełnił Marcin Świątkiewicz na klawesynie. Absolwent Królewskiego Konserwatorium w Hadze i laureat Paszportu „Polityki” jest wykładowcą Akademii Muzycznej w Katowicach. Marcin Świątkiewicz koncertuje też w Europie, Azji i obu Amerykach, w tym – ze znaną radziejowickiej publiczności Arte de Suonatori.

Oprócz wykładowców na scenie pojawili się uczestnicy kursu: Adela Czaplewska z zespołu Bianco Fiore, Agata Sanches-Martos – wiolonczelistka Filharmonii Krakowskiej, a także Marian Olszewski i Burkhard Damman z Austrii.

Czwartkowy koncert udowodnił, że muzyka, także – a może przede wszystkim – ta dawna, to ocean, w którym pozostaje jeszcze bardzo dużo do odkrycia. Instrumenty historyczne wymagają nie tylko wyjątkowych umiejętności, ale także bardzo określonych warunków zewnętrznych – temperatury i wilgotności, zatem nie wszędzie mogą być one prezentowane. Cieszymy się, że w Radziejowicach gości tak niezwykła muzyka.

Nie ochłonęliśmy jeszcze po muzycznych przeżyciach, kiedy w sobotę nadeszła Noc Muzeów. Pałac w Radziejowicach po raz pierwszy uczestniczył w tej ogólnopolskiej (a w zasadzie, pod różnymi nazwami, międzynarodowej) inicjatywie i na pewno nie po raz ostatni. Zainteresowanie wieczornym i nocnym ( aż do północy!) zwiedzaniem Galerii Józefa Chełmońskiego i pałacowych wnętrz było ogromne. Niecodzienna pora była okazją dla zabieganych, a także dla tych, którzy chcieli doświadczyć atmosfery tajemniczości w spowitym mrokiem parku, dodatkowo na tę okazję podświetlonym. Na zwiedzających czekał także konkurs i rabat na pałacowe publikacje. Radziejowice są jedynym miejscem, gdzie historia i współczesność przenika się w tak spektakularny sposób dzień po dniu.

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress