Fortepian pozwala mi wyrazić się prawie do końca – rozmowa z Włodkiem Pawlikiem

Włodek Pawlik – pianista, kompozytor, pierwszy i jak dotąd jedyny w Polsce laureat nagrody Grammy w kategorii jazzu, którą otrzymał za płytę „Night In Calisia” (2014). W dorobku ma 30 autorskich albumów oraz kompozycji, obejmujących m.in. ścieżki dźwiękowe do filmów i muzykę tworzoną do tekstów poetyckich oraz muzykę orkiestrową. Na swoim koncie ma szereg prestiżowych nagród, wśród których można wyróżnić m.in. Fryderyki, nagrodę TVP Kultura za płytę Anhelli (2006), a także Koryfeusza Muzyki Polskiej 2014 w kategorii Osobowość Roku. Ponadto, w 2014 r., został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Absolwent Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina (obecnie UMFC) w Warszawie w klasie Barbary Hesse-Bukowskiej i Wydziału Jazzu Hochschule für Musik w Hamburgu. (za www.wlodekpawlik.com)

Jest Pan stałym bywalcem Radziejowic. Co takiego jest w tym miejscu, że przyciąga artystów różnych dziedzin, którzy nierzadko mają swoje domy z ogrodami, swoją wydawałoby się idealną przestrzeń do tworzenia? Czy ten pałac, park, przyroda aż tak służą twórczej pracy?

Radziejowice dają mi możliwość prawdziwego skupienia. My musimy się czasem wyłączyć z codzienności, nawet z tych domów z ogrodami, gdzie trudno oderwać się od wszystkich życiowych spraw. A tu jest przestrzeń do tworzenia. Dobrze się tu czuję. To miejsce jest trochę jak klasztor, w którym mogę odizolować się od świata. I robię to już od piętnastu lat. Mam tu swoje miejsca, które odpowiadają doskonale na naturalną potrzebę wyciszenia. To nie przypadek, że właśnie w Radziejowicach powstała większość moich kompozycji.

Publiczność gorąco przyjęła Pana występ w trakcie ostatniego festiwalu w Radziejowicach, na którym wraz ze swoim zespołem zagrał Pan utwory Moniuszki w jazzowej odsłonie.

Dla mnie to było wielkie szczęście spotykać się z tak cudowną publicznością, która tak wspaniale reaguje. Trzy bisy, trzy owacje na stojąco, mimo późnej już pory. Muzyka czyni cuda. To czysta magia.

Często nawiązuje Pan w swoich kompozycjach do poezji. Jak ważne jest dla Pana słowo w kontekście artystycznego wyrazu?

Lubię inspirować się pozamuzyczną narracją – obrazami, poezją, przyrodą. Te wszystkie doświadczenia się we mnie kumulują i w pewnym momencie wynikają z tego konkretne muzyczne przedsięwzięcia.

Jeśli poezja, to jaka epoka? Którzy autorzy do Pana najbardziej przemawiają?

Bardzo różnorodna. Nie potrafię wskazać określonego czasu, jednego autora. Pisałem na przykład muzykę do poezji Adama Zagajewskiego, do poezji Józefa Czechowicza, ale również do „Sonetów” Szekspira.To jest fantastyczne – gdy się czyta takich poetów, to otwierają się wrota do samego siebie, do mądrości innych, którzy są w stanie przekazać w sposób doskonały, poprzez słowo, uniwersalne prawdy. Świat codzienny wymaga jakiegoś opisu intelektualnego, literackiego, poetyckiego. I ja z dorobku mistrzów słowa chętnie korzystam .

Czy muzyka klasyczna stanowi dla pana inspirację?

Oczywiście że tak. Publiczność tegorocznego festiwalu miała okazję wysłuchać naszego wspólnego projektu -czyli mojej żony Jolanty Pszczółkowskiej-Pawlik i jej studentów z klasycznymi , oryginalnymi pieśniami i ariami Moniuszki, które były dla mnie inspiracją do nagrania  jazzowej płyty „Pawlik/Moniuszko – Polish Jazz” a tytuł naszego koncertu -„Moniuszko klasyczno-jazzowy” oddaje całą ideę naszej „rodzinnej” współpracy. Słucham bez przerwy Radia Chopin. Są tam emitowane w większości utwory fortepianowe,  w przeważającej części klasyczne. To mi sprawia wielką frajdę. Fortepian jest instrumentem, na który od razu reaguję i bardzo go kocham. To jest instrument, na którym jestem w stanie się wyrazić prawie do końca. Żaden inny nie umożliwiłby mi powiedzenia tego wszystkiego, co mam do przekazania o mnie w muzyce . To dla mnie absolutny król instrumentów.

Gra Pan teraz sporo koncertów, na których wykonuje Pan utwory inspirowane kompozycjami Stanisława Moniuszki. Ma Pan w zanadrzu kolejne muzyczne projekty?

Cały czas coś się dzieje. Pomysłów jest bardzo dużo. Jest wiele muzyki, która nie została jeszcze wykorzystana, nagrana. Nie jestem w stanie wszystkiego przerobić tu i teraz. Plany na najbliższą przyszłość wiążą się z ogromną ilością koncertów z Moniuszką na jazzowo, które są przede mną.  Niektóre z nich będę  grał w Stanach Zjednoczonych z orkiestrą .To nowe  wyzwanie. Tak więc wkrótce czeka mnie pobyt w Radziejowicach, gdzie będę orkiestrował to, co obecnie gramy w trio. 

Szykuje się trasa po USA?

Tak, już są zaplanowane koncerty, projekt cały czas się rozwija. Ma on już swoją nazwę”Moniuszko Super Star/Włodek Pawlik Grammy Winner”.Będzie dużo się działo.

Życzymy w takim razie kolejnych sukcesów za Oceanem. Serdecznie dziękuję za rozmowę.

 Rozmawiała – Monika Borkowska

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress