IX Letni Festiwal im. Jerzego Waldorffa

Blisko 9000 słuchaczy i ponad 250 artystów uczestniczyło w IX Festiwalu im. Jerzego Waldorffa w Radziejowicach. Ta krótka informacja przeznaczona dla miłośników statystyki, choć robi wrażenie, w żadnej mierze nie oddaje emocji, wrażeń, uczuć, zachwytu, z którymi mieliśmy do czynienia podczas dziewięciu festiwalowych wieczorów.
Nowością w historii „waldorffowych” festiwali był Wieczór Nadzwyczajny. Sobotni koncert 17 czerwca wyznaczył najwyższy poziom artystyczny całego tegorocznego festiwalu. Dwie uwertury Stanisława Moniuszki, poemat symfoniczny „Step” Zygmunta Noskowskiego oraz prawykonanie „II Koncertu fortepianowego” Raula Koczalskiego, czyli – najkrócej mówiąc – z estrady wiało radością. Włoski dyrygent od lat pracujący w Polsce, Massimiliano Caldi nie ukrywał swego podziwu dla jednej z czołowych europejskich orkiestr: Sinfonii Varsovii. Członkowie zespołu zaś – grający po raz pierwszy pod dyrekcją tego włoskiego dyrygenta – odwzajemniali entuzjazm w każdym wykonywanym utworze. Joanna Ławrynowicz, profesor Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie, z wielką precyzją przywróciła do koncertowego życia zapomniany utwór autorstwa wybitnego polskiego pianisty, wirtuoza Raula Koczalskiego (1884-1948). Nie co dzień zdarza się słuchaczom być świadkami tak radosnej muzycznej symbiozy między artystami, która udziela się wszystkim zgromadzonym.
„Świętojański wieczór romantyczny” 24 czerwca zainaugurowała swym recitalem Julianna Avdeeva – laureatka pierwszej nagrody w Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina w 2010 roku. Szczególne wrażenie na słuchaczach zrobiło wykonanie przez tę wybitną rosyjska pianistkę czterech mazurków z opusu 7 Chopina . Część drugą otworzył gość specjalny tegorocznego festiwalu: popularyzator i smakosz polszczyzny, profesor Jerzy Bralczyk, który – z charakterystyczną dla siebie swadą – odświeżył słuchaczom pamięć o Janie Kochanowskim i świętojańskich obrzędach. Gdy przed festiwalowym namiotem zapłonął sobótkowy ogień popularne aktorki: Ewa Wiśniewska, Grażyna Barszczewska i Sławomira Łozińska z niezwykłym wdziękiem wcieliły się w role Panien Świętojańskich recytując Kochanowskiego „Pieśń świętojańską o Sobótce”. Ewa Wiśniewska pozostała z bywalcami festiwalu przez wszystkie wieczory recytując perełki polskiej poezji wybrane wspólnie z prof. Bralczykiem. Słuchaliśmy wierszy Leśmiana, Norwida, Gałczyńskiego i Szymborskiej.
„Mała Msza Uroczysta” i „Mistrzowie XIX wieku” to tytuły dwóch kolejnych wieczorów w bajecznym parku radziejowickim, ozdobionym z okazji festiwalu nową kolekcją zwierzęcych portretów rzeźbiarskich Józefa Wilkonia – autora unikatowej „Arki”. Oba koncerty mogłyby nosić tytuł „Kobiety za pulpitem” lub „Batuta w kobiecych dłoniach” Prawdziwym objawieniem wieczorów były bowiem panie: młodziutka Marzena Diakun, laureatka tegorocznego Paszportu Polityki, która przebojem weszła na europejskie estrady koncertowe oraz Monika Wolińska. Sukces tej ostatniej w konkursie dyrygenckim w Dallas, gdzie zdeklasowała 160 konkurentek z całego świata, w Radziejowicach przyjęty został prawdziwa owacją. Marzena Diakun poprowadziła „Małą Mszę uroczystą” Gioacchino Rossiniego z plejadą cenionych wykonawców, śpiewaków: Urszuli Kryger (mezzosopran), Iwony Sobotki (sopran), Tomasza Krzysicy (tenor), i Wojciecha Gierlacha (bas) oraz pianistów: przyjaciela i inspiratora artystycznego radziejowickich festiwali Janusza Olejniczaka oraz jego dawnego studenta, dziś także pedagoga i solisty, Bartłomieja Kominka. Oprawę chóralną tego niezwykłego i radosnego utworu zapewnił Chór Akademicki Politechniki Warszawskiej, uznawany powszechnie za najbardziej profesjonalny chór wśród zespołów niezwiązanych z instytucjami muzycznymi. „Mała Msza Uroczysta” to swego rodzaju rodzynek w twórczości autora „Cyrulika Sewilskiego”, „Wilhelma Tella”, czy „Sroki złodziejki”.
Kolejny wieczór, bez cienia wątpliwości, należał do Jakuba Jakowicza, który wykonaniem wirtuozowskiego i pięknie melodyjnego „Koncertu skrzypcowego e-moll” Mendelssohna Bartholdiego podbił blisko tysięczną publiczność. Wieczór dopełniła „IV symfonia b-dur” Beethovena w wykonaniu Orkiestry Filharmonii Świętokrzyskiej im Oskara Kolberga z Kielc, prowadzona z precyzją i elegancją przez Monikę Wolińską.
„Atramentowa…” to artystyczny tryumf jakże wszechstronnej Stanisławy Celińskiej. Dwuipółgodzinny koncert – spektakl śpiewającej aktorki zgromadził rekordową publiczność: 1400 osób, nie licząc słuchaczy Polskiego Radia-Radia Dla Ciebie – patrona medialnego festiwalu, które po raz pierwszy w historii przeprowadziło bezpośrednią transmisję z festiwalowego koncertu.
Muzycznym świętem nazwać można wieczór „Gdzie pianistów dziesięciu…” Wieczór, z inspiracji Janusza Olejniczaka, składał się z czterech koncertów fortepianowych Jana Sebastiana Bacha na jeden, dwa, trzy i… cztery fortepiany z orkiestrą. Usłyszeliśmy na zmianę studentów i ich profesorów. Finałowy koncert na cztery fortepiany wykonali, na specjalnie sprowadzonych do Radziejowic nowych instrumentach Yamaha, Elżbieta Karaś-Krasztel, Alicja Paleta-Bugaj, Piotr Paleczny i Janusz Olejniczak. Wykładowcy Uniwersytetu Muzycznego, oderwani na ten wieczór od zajęć akademickich (sesja egzaminacyjna) wykonali prawdziwy muzyczny show. Wielokrotne bisy koncertu na cztery fortepiany odbywały się w niezwykłej radosnej atmosferze.

„Od Gershwina do Wieniawskiego” to w kolejny wieczór – podróż muzyczna. Od klasyka music-hallu, Gerschwina, w aranżacji niezapomnianego szefa Orkiestry Tanecznej Polskiego Radia Edwarda Czernego, poprzez koncert fortepianowy wybitnego polskiego pianisty jazzowego Andrzeja Jagodzińskiego, po „II Koncert skrzypcowy” Henryka Wieniawskiego w wykonaniu gruzińskiej skrzypaczki, zwyciężczyni ubiegłorocznego konkursu Wieniawskiego Veriko Tchumburidze. Jazz i muzyka klasyczna? Oczywiście! Muzyka może być tylko dobra lub nie dobra. Wieczór udowodnił, że w każdym gatunku drzemie piękno sztuki.
Patron festiwalu, Jerzy Waldorff, zachwycony występem pewnej divy operowej napisał „Ona śpiewa tak, jakby co rano płukała gardło słowikami”. Dziś te słowa odnoszą się całą pewnością do Joanny Woś – sopranistki na co dzień związanej z Teatrem Wielkim w Łodzi i Operą Narodową w Warszawie. Mimo przejmującego wilgotnego chłodu, który zapanował kolejnego wieczoru w Radziejowicach, Joanna Woś skalą i barwą swego głosu, doborem repertuaru, talentem scenicznym, o urodzie i wdzięku nie wspominając, zawładnęła sercami publiczności, w czym wsparli ją wybitni instrumentaliści Taras Hlushko –fortepian, Krzysztof Meisinger – gitara Klasyczna, Marcin Zdunik – wiolonczela.
W wieczór ostatni ; „Wielki finał”, Orkiestrę Filharmonii Świętokrzyskiej zastąpiła Orkiestra Filharmonii Kaliskiej pod dyrekcją Adama Klocka. Wybitny interpretator dzieł Ignacego Jana Paderewskiego, wirtuoza – kompozytora i premiera RP, Karol Radziwonowicz wykonał brawurowo „Koncert fortepianowy a-moll” bisując wielokrotnie. Baśniowa suita symfoniczna „Szeherezada” Mikołaja Rimskiego –Korsakowa zwieńczyła IX festiwal im Jerzego Waldorffa w Radziejowicach. Trzy orkiestry, pięciu dyrygentów (dwie wybitne kobiety!!!), plejada solistów i radość publiczności. Co będzie za rok??? To wie jedynie dyrektor Domu Pracy Twórczej w Radziejowicach, inicjator festiwali, Bogumił Mrówczyński. Entuzjastyczna ekipa pałacu radziejowickiego już szykuje się na spotkanie z Państwem za rok.
Recepta na obcowanie ze sztuką najwyższego lotu: dojechać do Radziejowic, na rondzie im. Jerzego Waldorffa skręcić do Pałacu i jesteś na miejscu.

Tekst: Jerzy Kisielewski
Zdjęcia: Robert Lewandowski

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress