Józef Wilkoń w radziejowickim parku

Ilustrator, malarz, rzeźbiarz, autor scenografii. Urodził się 12 lutego 1930 roku w Bogucicach koło Wieliczki. Mieszka i pracuje w Zalesiu Dolnym.

W latach 1947-1949 uczęszczał do Liceum Sztuk Plastycznych w Krakowie (w tej samej klasie uczyli się też Roman Cieślewicz i Franciszek Starowieyski). W roku 1950 rozpoczął studia malarskie w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych w pracowni prof. Adama Marczyńskiego (dyplom otrzymał w 1955 roku). Jednocześnie studiował historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim, uzyskując tytuł magistra w 1954 roku.

Józef Wilkoń należy do grona najwybitniejszych polskich artystów zajmujących się ilustracją. Na jego dorobek w tej dziedzinie składa się blisko dwieście książek, zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Ilustrowane przez niego wydawnictwa przetłumaczono na ponad 20 języków (…).

Artysta najczęściej przedstawia zwierzęta i przyrodę, pracując szybkimi, zdecydowanymi pociągnięciami pędzla. Jego ilustracje są prawdziwe, nie upiększają ani nie idealizują natury. Wilkonia rzadko kiedy interesuje człowiek, natomiast tworzone przez niego portrety psychologiczne zwierząt są w dużym stopniu portretami ludzi. Używając zwierzęcia jako metafory, można wiele powiedzieć o człowieku. Wilkoń przestrzega przy tym ważnej zasady:

– Nigdy nie używam postaci zwierząt zgodnie z tradycją La Fontaine’a. Nigdy nie wykorzystuję ich do przedstawiania jednej ludzkiej cechy, zwłaszcza negatywnej.

Inspiracją dla Wilkonia jest przede wszystkim natura: nastrój zapamiętany z dzieciństwa spędzonego w podgórskiej miejscowości Bogucice, malownicze pejzaże i tajemniczy świat zwierząt, wśród których dorastał. Tym fascynacjom i osobistej pasji artysta potrafi nadać uniwersalną formę. Wilkoń bardzo ceni twórców wprowadzających do swoich prac element poetyczności, m.in. Marca Chagalla, ale czuje też pewne powinowactwo z egzotyczną sztuką Dalekiego Wschodu.

Jego twórczość ilustracyjna zadziwia różnorodnością form opracowania plastycznego tekstu. Artysta chętnie eksperymentuje z technikami malarskimi, chociaż najczęściej używa tuszów, akwareli oraz suchych pasteli. We wczesnym okresie łączył farby wodne z temperami, farbami klejowymi i tuszami. Uzyskiwał przez to efekty przypominające malarstwo taszystów. Malował na mokrym papierze, na którym powstawały trochę przypadkowe, rozlane plamy. Duża ilość koloru, tuszu, umiejętne zmieszanie i szczęśliwy przypadek dawały niezwykle ciekawe efekty. Sam artysta podzielił swoją twórczość na kilka okresów: lata 1957-1963 to eksperymenty z cieczą, 1962-1970 – eksperymenty z fakturą, 1978-1994 – pastele, wreszcie 1991-1994 – ilustracje przestrzenne oraz rzeźby (…).

Słowo pisane od początku stanowiło dla Wilkonia kanwę, na której tworzył równoległe, wyobrażone przez siebie światy – bardzo samoistne, a zarazem harmonijnie powiązane z tekstem. Artysta nigdy nie traktował pracy ilustratorskiej jako służebnej czy podległej narracji słowa, lecz jako jej rozwinięcie lub dopowiedzenie w plastycznej formie.

– Tekst i ilustracja muszą się uzupełniać, żeby w książce rosło napięcie jak w teatrze – wyjaśniał.

Na początku lat 90. artysta zainteresował się rzeźbą, która szybko stała się dla niego równie ważną dziedziną twórczości jak ilustracja. Poszukiwał nowych środków wyrazu, a pomógł mu w tym przypadek – zabawa z dziećmi przyjaciół. To wtedy powstały pierwsze trójwymiarowe zwierzęta z drewna. Wilkoń nazwał je ilustracjami przestrzennymi i zamierzał zastąpić nimi te malowane. Miały zostać frontalnie sfotografowane, aby można je było oglądać jak ilustracje w książce.

Jednak z biegiem czasu rzeźby stały się osobnymi dziełami. Z drewna i blachy artysta stworzył olbrzymie bestiarium – „Arkę Wilkonia” – czyli ryby, ptaki, nietoperze i mnóstwo innych zwierząt, które nieustannie wędrują i są wystawiane w coraz to nowych miejscach w Polsce i na świecie. O swej artystycznej ewolucji Wilkoń mówi:

– Malowałem tuszem i akwarelą, z gestu. Moją ambicją było uchwycić ruch i charakter zwierzęcia jednym pociągnięciem dużego pędzla. Teraz rolę pędzla spełniają uderzenia siekiery czy pociągnięcia elektrycznej piły – moje zwierzaki są zrobione kilkunastoma ciosami (…).

Prace Józefa Wilkonia znajdują się w wielu publicznych i prywatnych kolekcjach na całym świcie. Dorobek artysty obejmuje kilkadziesiąt wystaw zbiorowych i ponad 60 indywidualnych (…).

za www.culture.pl, autor: Ewa Gorządek

*   *   *

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress