Bach dawny, Bach współczesny …

W minioną sobotę sala Nowego Domu Sztuki rozbrzmiała koncertami Bacha i Vivaldiego. Nudna klasyka, którą każdy zna niemal na pamięć? Nie, jeśli na scenie goszczą artyści, którzy muzyczne poszukiwania i eksperymenty mają we krwi. Jeśli dodać do tego ogromną pasję twórczą oraz niezwykłą osobowość, to wybuchową mieszankę mamy gwarantowaną.

Wydaje się, że muzyka barokowa jest niezwykle hermetyczna i skierowana jedynie do wąskiego grona słuchaczy. Arte dei Suonatori od ponad dwudziestu lat udowadnia, że nie jest to prawda, stając się jedną z najlepszych europejskich orkiestr barokowych. Na swoim koncie ma najbardziej prestiżowe europejskie nagrody. Współpracuje z najważniejszymi stacjami radiowymi i telewizyjnymi: BBC, Duńskim Radiem DR, Programem 2 PR, Radiem SWR, TVP3, TVP Kultura i TVP1. Ich żywiołem jest jednak scena i kontakt z publicznością. Muzyczny temperament każe poszukiwać nowych współbrzmień (w końcu to właśnie oznacza ich nazwa: „sztuka współbrzmienia”), przełamując stereotyp, że muzyka klasyczna musi być ściśle skonwencjonalizowana. Przestrzenią takiego artystycznego eksperymentu jest stworzony przez zespół „3×3 Festival”, którego próbkę, już po raz kolejny, mogliśmy posłuchać w Radziejowicach. W tym roku do współpracy Arte dei Suonatori zaprosiło m.in. Jakuba Jakowicza – skrzypka uwielbiającego przekraczać muzyczne granice.

Jakowicz grał ze wszystkimi czołowymi polskimi i zagranicznymi orkiestrami i dyrygentami. Jest laureatem pierwszych nagród na konkursach skrzypcowych w Lublinie, Wattrelos we Francji i Takasaki w Japonii. W 2001 został zwycięzcą Międzynarodowej Trybuny Młodych Wykonawców w Bratysławie, organizowanej pod auspicjami Europejskiej Unii Radiowej i Międzynarodowej Rady Muzyki UNESCO. W 2002 otrzymał nagrodę Fundacji polsko-japońskiej dla najlepiej zapowiadającego się polskiego skrzypka młodej generacji. Jest także laureatem Paszportu „Polityki” za rok 2003. W 2007 został uhonorowany nagrodą „Orfeusz” podczas Festiwalu „Warszawska Jesień”. Od 2004 jest asystentem na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie. W muzyce bliższy mu jest emocjonalny, niż intelektualny przekaz. Jak podkreśla, muzyka dzieje się w czasie, a każde wykonanie różni się od innych, jest jakby opowieścią od nowa. Nie jest ważna perfekcja wykonania, czasem wręcz może ona zabijać przekaz. Jak sam powtarza: „nie trzeba zagrać wszystkich nut”. Najważniejsze dla niego jest to, co dzieje się pomiędzy muzykiem, a widownią. Dlatego też ceni sobie koncerty w miejscach nieoczywistych, takich jak szpitale czy więzienia, gdzie może od nowa odkrywać bycie muzykiem i nabrać dystansu.

Czy to w ogóle możliwe, by instrumenty – współczesny i historyczne – mogły zagrać razem? W końcu celem wykonawstwa historycznego jest wyzwolenie się ze współczesnych manier wykonawczych i dotarcie do oryginału. Czym jednak jest oryginał? Wszystkie zagrane utwory są transkrypcją, której dokonali jeszcze ich kompozytorzy. Co więcej: wzajemnie się inspirowali, a Bach ucząc się sztuki kompozycji często przepisywał dzieła Vivaldiego. Sobotni koncert pokazał, że w sztuce nie istnieje granica dawne – współczesne, a różne estetyki mogą się wzajemnie uzupełniać, otwierając nowe wymiary i tworząc pole do wielobarwnej interpretacji. To, co wydaje się muzycznym rozdrożem, okazuje się jedną szeroką ścieżką muzyki.

tekst i foto: Agnieszka Romańska

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress