Koncert uczestników Kursu Mistrzowskiego prof. Ryszarda Karczykowskiego

Sezon urlopowy w pełni, ale Dom Pracy Twórczej nie zwalnia tempa. Dopiero co pożegnaliśmy kompozytorów z kursu Synthetis, a już rozbrzmiały arie i pieśni uczestników Mistrzowskiego Kursu Techniki i Interpretacji Wokalnej prof. Ryszarda Karczykowskiego. Maestro nikomu przedstawiać nie trzeba – Kurs Mistrzowski tego wybitnego, o światowej sławie śpiewaka operowego, jest już w Radziejowicach tradycją. Do Pałacu przyjechało dwunastu solistów młodego pokolenia, starannie wyselekcjonowani przez Profesora. Przez osiem dni ćwiczyli pod Jego okiem, a podsumowania tych spotkań mogliśmy wysłuchać podczas sobotniego koncertu finałowego.

Nowy Dom Sztuki rozbrzmiał aż piętnastoma pieśniami i ariami, a ostatnią – z „Traviaty” Giuseppe Verdiego – uczestnicy zaśpiewali wspólnie udowadniając, że najlepsi soliści są także mistrzami w grze zespołowej. Śpiewacy zaprezentowali różnorodny repertuar, wybierając arie, w których czują się najlepiej, dzięki czemu wieczór był muzyczną podróżą przez różne emocje i języki.

Początek był niezwykle czuły i delikatny, jak może być tylko wyznanie miłości w „Caro nome” z „Rigoletta” Verdiego. Potem przeszliśmy do brawurowej arii Rodriga z „Cyda” – arię tę wykonywali tak wielcy tenorzy, jak Enrico Caruso, Placido Domingo czy Piotr Beczała. Po wzruszeniach Halki w „Dzieciątko nam umiera” pozostaliśmy w kręgu Moniuszki, ale już z zupełnie innymi emocjami, które zapewniła nam pieśń „Płyną tratwy po Wiśle” (wykonywaną niegdyś przez Wiesława Ochmana). Wieczór był na zmianę wzruszający, jak w arii Aminy z opery „Lunatyczka” Vicenzo Belliniego, aby po chwili przejść w bardziej rozrywkowe tony, jak w pieśni „Gdybym był młodszy” Jana Karola Galla (do słów Adama Asnyka). Usłyszeliśmy te najbardziej znane utwory: duet kwiatów z opery „Lakmé” (tak popularny, że nie tylko wykorzystany w reklamie jednej z linii lotniczych, ale także wielokrotnie używany przez muzyków z kręgu popkultury) czy „Saguidille” z „Carmen”, a obok nich mniej sławne perełki, na przykład „Ja wsio jeszcze jewo ljublju” Aleksandra Dargomyżskiego. Takie nagromadzenie emocji możliwe było tylko dzięki talentowi i wielkiej precyzji wykonawczej śpiewaków. Tym większe brawa, że na scenie są sami, jedynie z akompaniującym im fortepianem, zatem cały ciężar interpretacji leży w ich głosach. Wywiązali się z zadania perfekcyjnie, co potwierdziły brawa i uznanie w oczach Profesora.

Warto zaznaczyć, że równolegle obok młodych, ale już profesjonalnych śpiewaków w Domu Pracy Twórczej pracowali uczniowie szkół muzycznych w klasie skrzypiec i wiolonczeli. Dr hab. Katarzyna Bąkowska wraz z doskonałą kadrą szlifuje młode talenty w Radziejowicach nie po raz pierwszy. Jesteśmy pewni, że za kilka lat będą występować w najlepszych salach koncertowych, a Państwo będą mogli powiedzieć: „tak, już ich znamy z Radziejowic”.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress