Wieczór Trzeci

Rozpędzona machina IX Letniego Festiwalu im. Jerzego Waldorffa nie zwalnia: wczoraj na scenie namiotu festiwalowego wystąpił skrzypek Jakub Jakowicz oraz Orkiestra Filharmonii Świętokrzyskiej im. Oskara Kolberga w Kielcach pod batutą Moniki Wolińskiej – gwiazdy dyrygentury, która właśnie w Radziejowicach ogłosiła, że została uhonorowana prestiżowym stypendium w Filharmonii Bostońskiej pokonując ponad 160 innych dyrygentek. Usłyszeliśmy uwerturę „Coriolan op. 62” i „ IV Symfonię B-dur op. 60” Ludwiga van Beethovena oraz „Koncert skrzypcowy op. 64” Feliksa Mendelssohna Bartholdy’ego. Zgodnie z tradycją festiwalowych wieczorów prof. Jerzy Bralczyk wybrał jedne ze swoich ulubionych wierszy. Tym razem Ewa Wiśniewska przeczytała „ Smutno mi Boże” Juliusza Słowackiego.

Wbrew pierwszemu wrażeniu Szekspirowski „Koriolan” nie był bezpośrednią inspiracją dla Beethovena. Dzieło zostało skomponowane jako muzyczna ilustracja dramatu austriackiego poety Heinricha Józefa von Collina. Muzyczno-dramatyczny konflikt wyrażają dwa tematy prowadzone w rozbudowanej formie sonatowej. Skrzypce intensywnie dialogują z orkiestrą, wzrastając z każdą odpowiedzią. Dźwięki wydają się krzyczeć, a równocześnie potrafią też brzmieć cicho jakby rządziło nimi mroczne, wewnętrzne ograniczenie, aby w końcu otulić słuchaczy mgłą niespokojnej ciszy wraz z chwilą śmierci Koriolana.

„Koncert skrzypcowy” Mendelssohna jest dziełem dojrzałego mistrza skomponowanym kilka lat przed śmiercią. Pełen lirycznej inspiracji i innowacyjności strukturalnej został napisany dla przyjaciela, Ferdynanda Davida. Korespondencja kompozytora sugeruje, że specjalnie nie przewidział tradycyjnych momentów ciszy pomiędzy częściami, płynnie między nimi przechodząc, ponieważ niezwykle przeszkadzały mu brawa w trakcie utworu, które rozpraszały go jako wykonawcę. To między innymi właśnie Mendelssohnowi zawdzięczamy dzisiejszą tradycję wstrzymania się z oklaskami do końca utworu.

Jakub Jakowicz to bezsprzecznie wirtuoz skrzypiec. Jako syn innego znakomitego skrzypka – Krzysztofa Jakowicza – dowodzi, że talent musi przenosić się przez midichloriany we krwi. Nic zatem dziwnego, że brawom nie było końca, a muzyk musiał bisować.

Po przerwie usłyszeliśmy „IV Symfonię B-dur op. 60” Ludwiga van Beethovena. Często, bardzo niesprawiedliwie, jest ona spychana na drugi plan, przyćmiona przez bardziej dynamiczne symfonie: III i V. Być może nie ma powagi wspomnianych dwóch kompozycji i nie stawia tak tytanicznych wymagań intelektualnych przed słuchaczem, ale jest to zrównoważone przez jej bezpośredniość i moc tkwiącą w klasyce. Czy może być lepszy utwór na rozpoczynające się wakacje, niż ten, który sam kompozytor napisał w trakcie swojego wypoczynku z dala od zgiełku Wiednia, w pałacu hrabiego Franza von Oppersdorffa na Górnym Śląsku? Dzieło jest wyraziste i zrelaksowane, a kończące go Allegro pozostawia nas w niezwykle wakacyjnym nastroju. Jak opisał je jeden z krytyków: „Nie ma słów, aby opisać głęboki, potężny duch tej pracy z jego wcześniejszego i najpiękniejszego okresu”.

Dziś zmieniamy trochę nastrój: na scenie namiotu festiwalowego wystąpi Stanisława Celińska, która zaśpiewa utwory ze swojej nagradzanej płyty „Atramentowa…”. Do zobaczenie o dziewiątej wieczorem!

 

Tekst: Agnieszka Romańska
Foto: Robert Lewandowski

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress