Mistrzowski duet w Pałacu

Miniony piątek w Radziejowicach był niewątpliwie małym promyczkiem rozświetlającym nierozpieszczającą nas aurę wokoło. Na scenie Nowego Domu Sztuki wystąpili Agnieszka Przemyk-Bryła oraz Tomasz Strahl. Tych dwoje wykładowców Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie dało popis nie tylko wirtuozerii, ale także doskonałego wyczucia i umiejętności przekazywania emocji.

Agnieszka Przemyk-Bryła jest doktorem habilitowanym, adiunktem w Katedrze Fortepianu Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina. Na swoim koncie ma ogromną ilość polskich oraz zagranicznych nagród i wyróżnień. Regularnie koncertuje w wielu miastach Polski, m.in. w Filharmonii Narodowej w Warszawie, w Filharmonii Olsztyńskiej, Filharmonii Opolskiej, Filharmonii Wrocławskiej, a także w Czechach, we Włoszech, w Austrii, w Finlandii, w Japonii i w USA. Dokonała nagrań dla II Programu Polskiego Radia i dla Radia Gdańsk.

Tomasz Strahl jest obecnie najmłodszym profesorem sztuk muzycznych w Polsce (klasa wiolonczeli na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie). Jako laureat konkursów zabłysnął już w wieku siedemnastu lat, w tym Konkursu Młodych Talentów w Dreźnie. Tomasz Strahl prowadzi ożywioną działalność koncertową, współpracując z większością orkiestr symfonicznych w Polsce. Występował z niemal wszystkimi orkiestrami symfonicznymi w Polsce, a także na świecie (Europa, Kuwejt, Izrael, Kanada i Japonia). Co warte podkreślenia Tomasz Strahl gra na instrumencie wykonanym przez Leopolda Widhalma w Norymberdze w 1778.

Piątkowy koncert w Radziejowicach nie był jednorazową współpracą tych dwojga artystów. Wspólnie koncertują w Filharmonii Narodowej, współpracują ze sobą także na UMFC. Wraz z Konstantym Andrzejem Kulką wydali także komplet dzieł kameralnych Fryderyka Chopina dla wytwórni DUX, która zdobyła nagrodę hiszpańskiego magazynu „Scherzo”. Ten niezwykły komfort grania razem na scenie oraz doskonałe porozumienie pomiędzy muzykami słychać było podczas piątkowego wieczoru. Mnogość barw muzycznych i emocji na pewno nie można nazwać „kameralnymi”.

 „Polonez C-dur” Fryderyk Chopin skomponował podczas pobytu u Radziwiłła w Pałacu w Antoninie w 1829 roku. Rok później, już w Warszawie, dopisze do Poloneza introdukcję, z myślą o warszawskim wiolonczeliście Józefie Kaczyńskim. Doskonale czuć w nim ducha brawurowego tańca, Jest to utwór niezwykle wyrazisty, pisany z rozmachem. W pewnym kontrapunkcie do niego pozostaje „Introdukcja”, która utkana niczym niekończąca się pajęcza sieć i stwarzająca nastrój oczekiwania.

„Grand Duo Concertant” jest wynikiem silnej przyjaźni Fryderyka Chopina z kompozytorem i wiolonczelistą Augustem Franchommem – utwór napisali bowiem wspólnie. Jest to fantazja, czy też bardziej parafraza tematów z opery „Robert Diabeł”. Ta doskonała reprezentacja paryskiego stylu brillant była przez obu bardzo częsta wykonywana wspólnie na koncertach. Jest to niezwykła parabola z przyjaźniącymi się i koncertującymi wspólnie artystami grającymi w Radziejowicach.

„Sonata D-dur” Johannesa Brahmsa jest transkrypcją „Sonaty G-dur” na skrzypce i fortepian. Powracający motyw pochodzi z pieśni „Regenlied” kompozytora, stąd często sonatę określa się jako „Deszczową”. Powtarzający się odgłos spadających kropel – miękkich uderzeń fortepianu, tworzy delikatny, a równocześnie ciemny i melancholijny nastrój.

„II Sonata a-moll op. 81” Nikolaj Miaskowski napisał w 1948 roku. Był profesorem Kompozycji w konserwatorium w Moskwie, a z jego klasy wyszli m.in. Kabalewski, Muradeli, Chaczaturian i Szebalin. Po okresie eksperymentów z formalizmem kompozytor powrócił do języka neoromantycznego, czego wyrazem jest właśnie „II Sonata”, bardzo silnie nawiązująca do muzyki rosyjskiej z XIX wieku.

Manuel de Falla jest jednym z najwybitniejszych kompozytorów hiszpańskich (jego podobizna zdobiła nawet banknot stupesetowy). Fascynację impresjonistami: Debussym i Ravelem łączył z iście iberyjską żywiołowością. „Suite populaire Espagnole” to siedem popularnych hiszpańskich pieśni ludowych w wersji na wiolonczelę i fortepian. De Falla bardzo dużo czerpał w swoich utworach z tradycji ludowej, głównie andaluzyjskiej. Trochę tego hiszpańskiego słońca udało się przenieść do Nowego Domu Sztuki i ocieplić tę „Deszczową Sonatę”, którą krople, wtórując artystom, grały za oknem. Zamiast biletu do Malagi zapraszamy zatem do Radziejowic, koniecznie w towarzystwie przyjaciół, bo to najlepsze remedium na wszystkie przeciwności, nie tylko pogodowe.

 

Tekst i foto Agnieszka Romańska

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress