Młodzi artyści w Radziejowicach

Jednym z celów Domu Pracy Twórczej jest wspieranie i promocja młodych artystów. Równie często, jak najsławniejsi i najbardziej uznani muzycy w Radziejowicach goszczą ci, którzy dopiero stawiają swoje pierwsze kroki na scenie. W miniony czwartek, 7 czerwca, w sali koncertowej Pałacu w Radziejowicach wystąpiła Jagoda Stanicka – studentka Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w klasie fortepianu Janusza Olejniczaka oraz w klasie kameralistyki Katarzyna Jankowskiej – Borzykowskiej. Kolejne dwa semestry spędzi w Conservatorium van Amsterdam w ramach programu Erasmus. Pomimo młodego wieku jest już aż dwudziestoczterokrotną laureatką konkursów pianistycznych oraz dwukrotną stypendystką Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jako solistka występowała m.in.: z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Świętokrzyskiej oraz Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Lwowskiej, Orkiestrą Kameralną Filharmonii Lwowskiej „Wirtuozi Lwowa”. Koncertowała w wielu miastach w Polsce oraz w Austrii, Białorusi, Francji, Litwie, Łotwie, Niemczech, Słowacji, Ukrainie, Węgrzech i we Włoszech.

Podczas koncertu w Radziejowicach usłyszeliśmy utwory trzech współczesnych kompozytorów amerykańskich: Samela Barbera, Johna Corigliano oraz Philipa Glassa. Samuel Barber w mistrzowski sposób łączy różne style muzyczne. Na romantycznych strukturach opiera typowo amerykańskie gatunki, jak boogie woogie, blues czy jazz, tworząc harmonijne i pełne wrażliwości dzieła. Jak powiedział o nim krytyk muzyczny Donal Henahan: „Prawdopodobnie żaden inny amerykański kompozytor nigdy nie cieszył się tak trwałym uznaniem”.

Nie mniej utytułowany jest zdobywca Oscara John Corigliano (za muzykę do „Purpurowych skrzypiec”). Nic dziwnego, jego dzieła mają moc wręcz fizycznego oddziaływania na ludzi i zmysłową zdolność do łączenia. Eksperymentuje z muzycznym minimalizmem, w którym nieustannie powraca jeden fragment muzyczny (również zapożyczony, np. od Ludwiga van Beethovena), a wykonawca jest odpowiedzialny za decyzje dotyczące czasu trwania powtarzających się wzorców osiągając niezwykle hipnotyczny efekt.

Tak jak John Corigliano tylko eksperymentował z minimalizmem, tak Philip Glass jest jego w pełnym tego słowa znaczeniu przedstawicielem, choć sam o sobie woli mówić, że „tworzy muzykę o strukturach repetytywnych”. Zdobył Złoty Glob za muzykę do filmu „Truman Show” oraz był nominowany do Oscara za muzykę do filmu Martina Scorsese „Kundun – życie Dalaj Lamy”. Ten ostatni film to nie przypadek – Glass jest buddystą, a wnikliwe studia nad muzyką Indii i Tybetu wpłynęły na całą filozofię jego twórczości. Jego kompozycje nie są „akademickie”, charakteryzują się prostymi strukturami i konsonansową harmonią, a granica między muzyką poważną, a popularną zaciera się.

W tak doborowym towarzystwie nie mogło zabraknąć kompozycji Węgra György Ligetiego – uznawanego za jednego z najważniejszych twórców muzyki XX wieku i wymieniany jednym tchem z Johnem Cagem, Karlheinzem Stockhausenem czy Luciano Berio. W powszechnej świadomości znany przede wszystkim jako twórca utworów, które (we fragmentach) zostały wykorzystane jako muzyka do filmu „2001: Odyseja kosmiczna” Stanleya Kubricka (który często wykorzystywał fragmenty dzieł Ligetiego w innych swoich filmach, jak „Lśnienie” czy „Oczy szeroko zamknięte”).

Na koniec usłyszeliśmy mazurki Wojciecha Kilara z doskonale wybrzmiewającą muzyką Podhala. Choć międzynarodową sławę przyniosła mu muzyka filmowa, to najpełniej realizował się w projektach autonomicznych. Wychodząc od polskiego i europejskiego neoklasycyzmu z czasem zaczął coraz bardziej eksperymentować, a następnie, upraszczając swoją muzyką, zaczął inspirować się muzyką ludową i religijną.

Przy tak niezwykłej muzyce nic dziwnego, ze publiczność nie dała Jagodzie Stanickiej odejść od fortepianu. Na bis, w ramach kontrapunktu, wykonała mazurek Fryderyka Chopina, udowadniając, że nie można myśleć o awangardzie, nie myśląc o klasyce.

Tekst i foto: Agnieszka Romańska

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress