Mrożek okiem Andrzeja Seweryna, czyli finał Mistrzowskich Warsztatów Aktorskich

W ciągu ostatnich dwóch tygodni Pałac w Radziejowicach gościł dwie grupy młodych artystów: pianistyczne kursy mistrzowskie Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina (NIFC) oraz warsztaty teatralne prowadzone przez Andrzeja Seweryna. Nad Radziejowicami rozbrzmiewały zatem fragmenty dramatów Sławomira Mrożka w rytmie mazurków, polonezów i ballad.

Nie wybrzmiały jeszcze ostatnie akordy koncertu młodych pianistów, a Pałac w Radziejowicach wypełnił się już frazami Sławomira Mrożka. Piątkowy wieczór należał bowiem do młodych aktorów: zobaczyliśmy spektakl wieńczący kurs mistrzowski Andrzeja Seweryna. Poprzednie edycje kursów eksplorowała teksty m.in. Szekspira, Sofoklesa i Fredry. Tegoroczna przebiegała pod znakiem Sławomira Mrożka. Studenci analizowali nie tylko warstwę tekstową dramatów, ale także ich kontekst historyczno-społeczny i filozoficzny (to dzięki dyskusjom z filozofem, dr Janem Zamojskim). Wykłady na temat twórczości Mrożka wygłosił Janusz Majcherek – krytyk, eseista i wykładowa Akademii Teatralnej w Warszawie. Efektem tygodnia spędzonego w Radziejowicach był spektakl „Zabawa na pełnym morzu”, będącym połączeniem dwóch jednoaktówek: „Zabawy” i „ Na pełnym morzu”. Jak zwykle Andrzej Seweryn zadbał o niebanalne otoczenie (Radziejowice inspirują!): pierwszy akt spektaklu odbył się na scenie ustawionej na środku namiotu festiwalowego. Następnie widzowie przeszli na część pałacową parku, gdzie na platformie pływającej na środku stawu rozegrał się akt drugi.

„Zabawa” jest wczesną sztuką Sławomira Mrożka, a tematy w niej poruszane wrócą w jego twórczości później, m.in. w „Rzeźni”. Oto trzej parobcy (jak nazywa ich autor) chcą się bawić. „Ale jak tu się bawić, skoro nie ma zabawy?”. W świetlicy, do której przyszli, nie ma bowiem nikogo. Podświadomie czują, że mityczna zabawa jest, ale nie dla nich, niczym synonim prawdziwego życia. Z nieznanych sobie przyczyn zostali jej pozbawieni. Parobcy pożądają czegoś wyższego, ale nie potrafiąc tego zwerbalizować, nie wiedzą dokładnie czego chcą i czego szukają.

Czego dokładnie chcą, wiedzą natomiast bohaterowie „Na pełnym morzu”: nie umrzeć z głodu. Trzech rozbitków dryfuje na tratwie. Postanawiają zatem zjeść jednego z nich. Dwaj postanawiają wywrzeć moralną i psychologiczną presję na trzeciego, aby ten się poświęcił. W zamyśle autora była metaforą relacji w opresyjnym państwie komunistycznym, jednak jest to sztuka bardzo uniwersalna i można ją zrozumieć jako studium manipulacji władzy w każdym systemie politycznym. Taką drogę interpretacji podkreśliły „Donosy” Mrożka, czytane w przerwie przez Andrzeja Seweryna.

W teatrze absurdu niezwykle ważne jest wyczucie granicy, dzielącej komizm od tragizmu, a teatralność założeń przedstawionego świata nie może być pretekstem do sztuczności aktorskiej. Wykorzystując kilka najprostszych rekwizytów udało się na scenie (czy też scenach) stworzyć niezwykle przenikliwy obraz społeczeństwa, nie tylko pod rządami totalitarnymi. Ciekawym zabiegiem okazało się zmienianie aktorów w trakcie dwóch części. Dzięki temu można było uzyskać różne energie i płaszczyzny interpretacji. Stało się to też interesującą drogą do redefinicji postaci.

Dramaty Sławomira Mrożka mają niezwykle rozbudowane didaskalia. Jak sugerował sam autor, wiązało się to z nieufnością wobec wizji reżyserskich. Z reżyserem , czy też bardziej demiurgiem światów przedstawionych, w osobie Andrzeja Seweryna na pewno zmieniłby zdanie!

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress