Olejniczak, Maksymiuk, Zakopower i … Siedem czerwonych róż

Już pierwszy inauguracyjny koncert dziesiątego Letniego Festiwalu im. Jerzego Waldorffa w Radziejowicach wyznaczył poziom artystyczny tegorocznej edycji tego wydarzenia. W sobotni wieczór przed liczną publicznością stanęła jedna z najlepszych polskich orkiestr Sinfonia Varsovia by – pod dyrekcją Andreya Boreyki – wykonać utwory kompozytorów polskich: Juliusza Zarębskiego, Mieczysława Karłowicza i Fryderyka Chopina. O ile utwory dwóch pierwszych kompozytorów spotkały się z doskonałym przyjęciem wiernej radziejowickiej publiczności, o tyle „Koncert f- moll” Fryderyka Chopina w wykonaniu – związanego z festiwalem od jego początku – Janusza Olejniczaka wywołał szalony wręcz entuzjazm. Tego wieczoru byliśmy świadkami rzadkiego zjednoczenia talentów Olejniczaka – bodaj najwybitniejszego współczesnego interpretatora utworów Chopina i doskonale usposobionej i brzmiącej orkiestry prowadzonej przez wybitnego dyrygenta o polsko-rosyjskich korzeniach. Już w trakcie trwania utworu na twarzach artystów pojawiał się wyraz satysfakcji i radości podzielany przez liczną publiczność powodowany wyjątkową symbiozą wrażliwości wykonawców. Radziejowickie wykonanie koncertu Chopina przyjęte owacją na stojąco pamiętane będzie długo.
Podczas wieczoru drugiego, zatytułowanego „Sacrum”, za pulpitem dyrygenckim stanął ceniony przez publiczność i zawsze żywiołowy Jerzy Maksymiuk, by wraz z gronem śpiewaków odnoszących sukcesy na scenach świata: Iwony Sobotki, Elżbiety Wróblewskiej Tomasza Krzysicy, Jarosława Bręka z towarzyszeniem chóru Camerata Silesia i Sinfonii Varsovii przybliżyć odnalezioną po dwustu latach od jej powstania „Mszę Ex D” Józefa Zeidlera, „Agnus Dei” Wojciecha Kilara poprzedzone, od wieków poruszającym serca Polaków, hymnem „Gaude Mater Polonia” autorstwa Wincentego z Kielczy.
Program tegorocznego festiwalu, odbywającego się w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, przewidywał wyłącznie utwory kompozytorów polskich. Zgodnie z tradycją festiwalu wśród znanych i uznanych twórców pojawiały się nazwiska kompozytorów niejako odkrytych na nowo, jak Mieczysław Weinberg, którego „Fantazję na wiolonczelę i orkiestrę” wykonał trzeciego dnia festiwalu wirtuoz tego instrumentu Marcin Zdunik wraz z młodym, a już słusznie docenionym zespołem kameralnym złożonym ze studentów i absolwentów Warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego im F. Chopina – Warsaw Players. W programie koncertu znalazł się także znakomicie przyjęty przez publiczność utwór „Podróż w czasie” znanego pisarza, felietonisty i krytyka muzycznego, ale co warto przypomnieć, także kompozytora, Stefana Kisielewskiego i porywająca „Orawa” Wojciecha Kilara jak zawsze i tym razem wzbudzająca entuzjazm słuchaczy.
Kolejny wieczór przyniósł wielkie wydarzenie muzyczne, jakim jest zawsze wykonanie „III Symfonii Pieśni Żałosnych” Henryka Mikołaja Góreckiego – utworu, który podbił świat, a płyta z pierwszym jego nagraniem osiągnęła milionowy nakład. Wykonanie symfonii Góreckiego przez Iwonę Sobotkę – sopran i Sinfonię Varsovię pod dyrekcją maestro Boreyki głęboko poruszyło słuchaczy, czemu dali wyraz długotrwałym aplauzem.
Nigdy jeszcze w historii nie wykonywano podczas jednego wieczoru czterech sonat fortepianowych Fryderyka Chopina. Na pomysł wykonania ich podczas piątego festiwalowego koncertu wpadł inicjator festiwalu i jego dyrektor Bogumił Mrówczyński. Tego wieczoru słuchacze mogli prześledzić rozwój talentu Chopina od jego młodzieńczej, niejako szkolnej „Sonaty c-moll” wykonanej przez prof. Elżbietę Karaś-Krasztel, poprzez dwie znane i piękne „Sonaty b-mol” i „h-moll” wykonane przez Łukasza Byrdego i Karolinę Nadolską, a wreszcie sonatę na fortepian i wiolonczelę wykonaną przez Szymona Nehringa i Marcina Zdunika.
„Retro” to tytuł świeżo nagranej płyty zawierającej utwory na dwa fortepiany wykonywane przez duet Jerzy Maksymiuk – Janusz Olejniczak. Podczas wieczoru o takim samym tytule w radziejowickim parku zagościła muza lżejsza. Jerzy Maksymiuk – dyrygent, kompozytor i pianista skomponował ragtimy, charlestony i tanga w stylu retro. Do wykonania trzech piosenek artyści zaprosili młodą, pięknie brzmiącą wokalistkę Kasię Moś. Piosenki z tekstem Ewy Piaseckiej i charlestony w brawurowym, pełnym muzycznego (i nie tylko) humoru wykonaniu Maksymiuka i Olejniczaka stworzyły tego wieczoru szczególnie radosny klimat.
W pierwszej części czwartkowego wieczoru na estradzie, obok Janusza Olejniczaka, pojawiła się zawsze oczekiwana w Radziejowicach skrzypaczka Paulina Sokołowska, która – co należy podkreślić – od kilku już lat jest autorką bogatych esejów o utworach i kompozytorach zawartych w festiwalowym katalogu. Paulina Sokołowska i Janusz Olejniczak wykonali wybór prawdziwych perełek muzycznych autorstwa Henryka Wieniawskiego, Emila Młynarskego, Maurycego Moszkowskiego, Pawła Kochańskiego. Wykonanie tych pełnych muzycznego wdzięku i lekkości utworów zwieńczyło słynne tango „SIEDEM CZERWONYCH RÓŻ” autorstwa Jana Maklakiewicza kompozytora (bliskiego krewnego popularnego aktora Zdzisława), który większą część swego życia spędził w nieodległym od Radziejowic Mszczonowie, gdzie do dziś stoi jego rodzinny dom. Wielu przybyłych na ten koncert słuchaczy uznało, że miał on wyjątkowy domowo – prywatny charakter, a to za sprawą szczególnego daru trójki artystów Sokołowska – Olejniczak – Maksymiuk: nawiązywania bezpośredniego, w tym słownego, kontaktu ze słuchaczami.
Pełen pianistycznej brawury był piątkowy recital Pawła Kowalskiego – wszechstronnego pianisty, który interpretacje utworów Chopina, Paderewskiego czy Szymanowskiego zgrabnie łączył z własnymi wariacjami na temat kołysanki Krzysztofa Komedy z filmu „Rosemary’s baby”. Paweł Kowalski swym koncertem urodzinowym (które obchodził tego dnia) zaskarbił sobie widoczną sympatię publiczności.
Ostatni, sobotni wieczór dziesiątego „waldorffowego” festiwalu bez wahania określić można ARTYSTYCZNĄ BOMBĄ!!! Zespół ZAKOPOWER z jego leaderem emanującym niezwykłą muzykalnością Sebastianem Karpielem Bułecką, kwartet smyczkowy ATOM STRING QUARTET – jedyny w Polsce zespół smyczkowy uprawiający wszelkie gatunki muzyczne mieszczące się między klasyką a jazzem, z udziałem specjalnym (w kilku utworach) niezawodnego Janusza Olejniczaka dali popis siły muzyki, łączącej perfekcyjnie ludowe motywy góralskie z porywającymi improwizacjami instrumentalnymi. Warto było posłuchać jak znakomity dyrygent Tadeusz Strugała (tym razem jako gość festiwalu) dawał dowód swego zachwytu kunsztem wykonawczym Zakopower’a i Atom’ów. Od swej pierwszej edycji kolejne festiwale udowadniają, że nie ma muzyki lekkiej i ciężkiej, poważnej i niepoważnej, jest tylko muzyka dobra i zła. Festiwale radziejowickie co roku dają nam dużą dawkę muzyki dobrej w najlepszych możliwych interpretacjach i do tego oprawione słowem, w tym roku „Kwiaty polskie” Juliana Tuwima w interpretacji Joanny Szczepkowskiej i Jarosława Gajewskiego.
Brawa ponad półtora tysięcznej publiczności ostatniego festiwalowego wieczoru brzmiały nie tylko dla artystów, ale dla całego zespołu Domu Pracy Twórczej w Radziejowicach kierowanego przez dyrektora Bogumiła Mrówczyńskiego, który po kilku dniach oddechu (jak mi wiadomo) zaczyna myśleć o programie jedenastego festiwalu im. Jerzego Waldorffa.

Tekst: Jerzy Kisielewski
Foto Bartosz Szustakowski

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress