Sacrum i profanum w Radziejowicach

 Foto: Robert Kulas

Za nami kolejne muzyczne emocje w Radziejowicach. W minioną sobotę, 13 października, poznaliśmy dwa oblicza Antonio Vivaldiego: tytułowe „Sacrum i profanum”. Pierwsza część koncertu to sfera profanum i wszystkie „Cztery pory roku”, być może najsławniejszy utwór wszechczasów. Sfera sacrum należała zaś do podniosłej „Glorii D-dur”. Na scenie Nowego Domu Sztuki współpracowały aż dwa zespoły: instrumentalny i wokalny oraz czwórka solistów pod dyrekcją Zbigniewa Tupczyńskiego.

Zespół „Filatura di musica” specjalizuje się w wykonawstwie historycznym w oryginalnej szacie brzmieniowej. Wszyscy muzycy w mniejszym lub większym stopniu związani są zawodowo z Łodzią, stąd też pomysł na wykorzystanie jej tradycji włókienniczych: „filatura” to w języku włoskim przędzalnia. W Radziejowicach do zespołu dołączyła jako solistka skrzypaczka Judyta Tupczyńska, która na Akademii Muzycznej w Łodzi prowadzi klasę skrzypiec barokowych. Po przerwie do instrumentów dołączyły głosy zespołu Ars Chori, czyli specjalistów od śpiewu wielogłosowego oraz sopranistek Katarzyny Bienias i Moniki Dobrzyńskiej-Krysiak i kontratenora Jakuba Burzyńskiego. Ten ostatni, jako nie tylko praktyk, ale też teoretyk muzyki, wprowadził nas w cały kontekst i analizę dzieł Vivaldiego pomagając nam zrozumieć to, co napisał kompozytor.

„Cztery pory roku” są doskonałym przykładem muzyki ilustracyjnej. Muzyka baroku w ogóle, a dzieła Vivaldiego w szczególności, są bowiem nośnikami treści: pojęć, uczuć i emocji. Podobnie jak słowa układa się w zrozumiały dla słuchacza ciąg narracyjny, muzycznie odwołując się do znanych mu elementów rzeczywistości, a proces komponowania porównywalny jest do procesu układania mowy. Vivaldi zastosował wiele elementów imitujących naturę, dzięki czemu w dosłowny sposób słychać odgłosy danej pory roku. Narracyjność takiej muzyki była bardzo czytelna dla słuchaczy. Co więcej, dzięki Jakubowi Burzyńskiemu usłyszeliśmy także sonety, będące bezpośrednią inspiracją dla koncertów do tego stopnia, że w partyturze zaznaczono, które części muzyki odnoszą się do których fragmentów poezji. Nie bez powodu tę część koncertu zatytułowano profanum. W końcu jest to określenie, które zawiera wszystko to, co pojmujemy naszymi zmysłami, naturalny świat, codzienność, życie, które doświadczamy jako zrozumiałe lub co najmniej poznawalne.

Vivaldi napisał co najmniej trzy wersje „Glorii”. Jest to nie tylko najsłynniejsze dzieło sakralne kompozytora, ale też jedno z najważniejszych muzyki kościelnej w ogóle. Podzielone jest na dwanaście części, które pokazują mistrzostwo Vivaldiego w tworzeniu muzyki od podniosłej i wysublimowanej po delikatne i jasne partie solowe. Całość otwiera radosny dźwięk trąbki i oboju aby zakończyć mocną podwójną fugą. Wyróżniające się linie melodyczne i tempa są charakterystyczne dla całej muzyki Vivaldiego, jak ogólna, żywa i słoneczna natura dzieła.

Dzięki sobotniemu koncertowi mogliśmy odkryć muzyczne struktury i wejść w świat emocji w dźwiękach „rudego księdza”, jak nazywali go współcześni. I odkryć, że sacrum od profanum nie tylko nie leżą daleko od siebie, ale też, że wzajemnie się przenikają.

 

Tekst – Agnieszka Romańska
Foto – Robert Kulas

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress