Spektakl finałowy Mistrzowskich Warsztatów Teatralnych Andrzeja Seweryna

Czwartkowy i piątkowy wieczór należał do młodych aktorów: zobaczyliśmy spektakl wieńczący teatralny kurs mistrzowski Andrzeja Seweryna. Poprzednie edycje kursów eksplorowały teksty m.in. Szekspira, Sofoklesa, Fredry i Mrożka. Tegoroczna przebiegała pod znakiem Stanisława Wyspiańskiego. Studenci analizowali nie tylko warstwę tekstową dramatów, ale także ich kontekst historyczno-społeczny i filozoficzny (to dzięki dyskusjom z filozofem, dr. Janem Zamojskim). Wykłady na temat twórczości Wyspiańskiego wygłosił Janusz Majcherek – krytyk, eseista i wykładowa Akademii Teatralnej w Warszawie, który sprawował także pieczę nad scenariuszem. Efektem tygodnia spędzonego w Radziejowicach był spektakl, będącym połączeniem trzech wielkich dramatów: „Nocy listopadowej” , „Wyzwolenia” i „Wesela”. Jak zwykle Andrzej Seweryn zadbał o niebanalne otoczenie (Radziejowice inspirują!) i wyjątkowo spektakularną oprawę. W radziejowickim parku przygotował aż pięć scen, m.in. nad stawem oraz na pałacowym balkonie, na których w czwartkowy wieczór (który był pokazem przedpremierowym) odbywały się wybrane fragmenty dramatów, a widzowie prowadzeni byli do kolejnych przestrzeni radziejowickiego theatrum przez Pallas z „Nocy listopadowej”.

Podczas piątkowego, premierowego wieczoru, wszystkie sceny musiały zostać przeniesione do namiotu festiwalowego – kultura musiała ugiąć się przed naturą i ulewami deszczu.

Wybór akurat tekstów Stanisława Wyspiańskiego jest nieprzypadkowy. Przypadająca w tym roku rocznica odzyskania niepodległości jest doskonałą okazją do sięgnięcia po dramaty naszego narodowego „czwartego wieszcza”, jak przez niektórych nazywany jest Wyspiański. Jak podkreślał Andrzej Seweryn zamierzeniem tegorocznych warsztatów było zmierzenie się z tak ważnymi tekstami i pokazanie, co o Polsce i Polakach mówią dziś i w jaki sposób odnoszą się do współczesności. Zobaczyliśmy zatem najbardziej znane fragmenty, które – wobec narosłej wokół nich mitologii – zwykle analizowane są niemal w oderwaniu od samego kontekstu artystycznego: fragmenty dialogów Konrada z Maskami czy wielkie dialogi II aktu „Wesela”, jednak energia młodych aktorów nadała im zupełnie nową wymowę, nadając bardzo silny rys ogólnohumanistyczny i metafizyczny. W takim kontekście Andrzej Seweryn był nie tylko reżyserem, ale też demiurgiem światów przedstawionych, który prowadzi nas przez symbole i znaczenia i który mierzy się z Polską i polskością.

Niezwykłego i tak spektakularnego efektu nie można byłoby osiągnąć bez wsparcia wyjątkowych artystów: członków chóru „Cantata” pod dyrekcją Barbary Paszkiewicz w scenach „Nocy listopadowej”, Regionalnego Zespołu Pieśni i Tańca „Boczki Chełmońskie”, dzięki któremu rzeczywiście znaleźliśmy się na bronowickim weselu oraz prof. Elżbiety Karaś-Krasztel, która dźwiękami Chopina nadała nowy wymiar scenom „Nocy listopadowej”. Za scenografię odpowiedzialni byli natomiast studenci warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych pod opieką prof. Pawła Dobrzyckiego.

Niezwykle intensywna końcówka wakacji dostarczyła nie tylko mnóstwo emocji, ale także pola do refleksji. Z tekstami Wyspiańskiego jest tak, jak z muzyką Chopina: wydaje się, że już wszystkie przestrzenie interpretacji zostało wyeksploatowane, wszystko zostało zagrane, powiedziane i niczego nowego nie da się odkryć. Nagle jednak okazuje się, że jest to niewyczerpane źródło, z którego można czerpać, tak jak niewyczerpane są emocje, które za nimi tkwią.  

Tekst: Agnieszka Romańska

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress