Teatr Polski w Radziejowicach – Samuel Beckett „Końcówka”

Za nami kolejna odsłona współpracy, jaką Pałac w Radziejowicach od kilku już lat podejmuje z Teatrem Polskim im. Arnolda Szyfmana w Warszawie. Tym razem na scenie Nowego Domu Sztuki królował Samuel Beckett i jeden z jego najwybitniejszych dramatów: „Końcówka” w przekładzie i reżyserii Antoniego Libery oraz w znakomitej obsadzie: Andrzej Seweryn jako Hamm, Andrzej Mastalerz jako Clov,  Krzysztof Kumor i Grażyna Barszczewska jako rodzice Hamma: Nagg i Nell.

Kiedy „Końcówka” otwierała dyrekcję Andrzeja Seweryna w Teatrze Polskim powiedział on: „Takie spektakle unaocznią państwu, że będzie to teatr słowa, myśli i etosu pracy”. Tak sformułowanego programu artystycznego nikt nie uosabia lepiej, niż Antoni Libera – jeden z najlepszych znawców twórczości Samuela Becketta. Wielokrotnie spotykał się i intensywnie korespondował z Beckettem, zostając niemal namaszczonym przez dramatopisarza do kontynuowania jego sposobu uprawiania teatru. Jako tłumacz i reżyser dba, aby nie zostały zagubione żadne sensy, niemalże rekonstruując myśli autora. Antoni Libera jest tyleż skrupulatnym, co błyskotliwym strażnikiem beckettowskiego teatru. Oglądając „Końcówkę” możemy być pewni, że wszystko to, co widzimy, włączając każdy gest i intonację głosu jest dokładnie takie, jak chciałby Samuel Beckett. Tak ścisłe podążanie za tekstem podkreśla równocześnie jego uniwersalność i ponadczasowość.

Teksty pozbawione tradycyjnej narracji wymagają szczególnej precyzji i doskonałości warsztatowej. Nic zatem dziwnego, że na scenie widzimy tak znakomity zespół aktorski. Hamm Andrzeja Seweryna z jednej strony żyje iluzją swojej władzy, z drugiej jest boleśnie wręcz bezradny. Andrzej Mastalerz, zgarbiony i powłóczący nogami, ma w sobie silne poczucie buntu. Klincz wzajemnych uszczypliwości i okrucieństw wypełnia ich kolejny dzień. Obaj na zmianę płynnie przechodzą z roli kata w rolę ofiary. Krzysztof Kumor i Grażyna Barszczewska, choć czuli dla siebie, dla syna są wyjątkowo bezduszni i bezlitośni. Oglądanie tego znakomitego kwartetu jest prawdziwą ucztą dla widza.

Nie bez znaczenia są imiona osób dramatu. „Nagg” to przetworzony skrót niemieckiego Nagel (gwóźdź). „Nell” fonetycznie zbliżone jest do angielskiego nail (gwóźdź, ćwiek). „Clov” fonetycznie równa się angielskiemu clove (przyległy, wierny, nie odstępujący), a jednocześnie zbliżone jest do francuskiego clou (gwóźdź). „Hamm” fonetycznie równa się angielskiemu ham (szynka, czyli mięso trefne), jednocześnie stanowi skrót angielskiego hammer (młotek) oraz łacińskiego hamus (hak), brzmi wreszcie jak imię biblijnego Chama.

Wydarzenie wzbudziło tak duże zainteresowanie, że spontanicznie zrodził się pomysł o zagraniu dwóch spektakli, jednego po drugim, aby wszyscy chętni mogli zasiąść na widowni. Tak liczna publiczność cieszy tym bardziej, że pesymizm egzystencjalny sprawia, że „Końcówka” nie jest dramatem łatwym i przyjemnym w odbiorze. Frasobliwe miny jednak szybko znikały z twarzy widzów. Drugi spektakl zakończył się po dwudziestej trzeciej, ale także nieplanowane przedłużenie wieczoru nie zburzyło zadowolenia. Nawet Samuel Beckett nie jest w stanie zmienić tego, że Radziejowice to miejsce, gdzie oddycha się pełną piersią.

 

Tekst: Agnieszka Romańska

Foto: Krzysztof Buczek

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress