Rozpoczęcie festiwalu w Radziejowicach

Słowo uwertura pochodzi od francuskiego „ouverture” – otwarcie, rozpoczęcie. Jest to forma muzyczna stanowiąca wstęp do większego dzieła muzycznego, wykonywana przez orkiestrę. I jak mogliśmy przekonać się w minioną sobotę: także uroczyste rozpoczęcie Letniego Festiwalu im. Jerzego Waldorffa w Radziejowicach. To już dziewiąta edycja tego flagowego wydarzenia Domu Pracy Twórczej, która została rozszerzona o dodatkowy, sobotni koncert, będący jakby aperitifem przed całą serią muzycznych wieczorów, które rozpoczną się w 24 czerwca i potrwają do 1 lipca. Aperitif wyjątkowy i międzynarodowy: na scenie namiotu festiwalowego usłyszeliśmy orkiestrę Sinfonia Varsovia pod batutą włoskiego dyrygenta Massimiliano Caldiego, natomiast przy fortepianie zasiadła wybitna pianistka Joanna Ławrynowicz.

Tradycyjny sygnał do rozpoczęcia festiwalu dała jak zwykle trąbka orkiestry Sinfonia Varsovia, która odegrała fragment „Fantazji A-dur na tematy polskie” Fryderyka Chopina, przynoszący melodię pieśni romansowej o Laurze i Filonie. Wieczór poprowadził Jerzy Kisielewski – niezrównany gawędziarz, sypiący anegdotami jak z rękawa, przyjaciel Radziejowic, który wprowadza atmosferę pełną lekkości i zabawy.

Tytuł „Uwertura do Festiwalu” zobowiązuje. W programie znalazły się dwie: uwertura fantastyczna „Bajka” oraz uwertura do opery „Hrabina”, obie autorstwa Stanisława Moniuszki. „Bajka” to skrzyżowanie allegra sonatowego z poematem symfonicznym, który buduje narrację poprzez melodyjność oraz ładunek emocjonalny. Pomimo braku programu literackiego Moniuszko nie oddala się od myślenia operowego. W „Bajce” nawiązał do tego rodzaju muzyki epickiej, jakiej wzory dał na przykład Chopin w swoich balladach. Uwertura do „Hrabiny” znakomicie natomiast zarysowuje konflikt przedstawiony w operze: świata patriotycznego, szlachecko-sielankowego i arystokratyczno-kosmopolitycznego. Nieustannie powracają w niej motywy, które rozpoznać możemy w dalszych partiach utworu: toastu z aktu III czy walca. Cała uwertura zamyka się natomiast efektowną kodą.

Niezwykłym punktem programu był „II Koncert fortepianowy G-dur op. 83” Raula Koczalskiego. Kompozytor, dziś niesłusznie nieco zapomniany, melomanom kojarzy się głównie z nagraniami dzieł Chopina. Jednak, jako twórca, pozostawił po sobie niemal 200 opusów. Sam wolał o sobie myśleć jako o kompozytorze, widząc rolę wykonawcy jako podległą twórcy. Sobotnie, brawurowe wykonanie „II Koncertu” na pewno na nowo roznieci zainteresowanie jego twórczością.

„Step” Zygmunta Noskowskiego to pierwszy polski poemat symfoniczny. Kompozytor napisał go ku pokrzepieniu serc. Wbrew carskiej cenzurze możemy usłyszeć w nim szelest husarskich skrzydeł. Jednak oprócz patriotycznego wydźwięku utwór jest przede wszystkim mistrzowskim połączeniem tradycji z nowatorskimi i rewolucyjnymi technikami kompozytorskimi.

Wraz z początkiem festiwalu nastąpiło otwarcie dwóch wystaw, będących swoistym amuse-bouche festiwalu. Radziejowicki park opanowało bestiarium Józefa Wilkonia, które umiejętnie podświetlone wprowadza nas w prawdziwie baśniowy świat jedności z naturą, która rządzi się prawami opartymi na miłości i wrażliwości. Obok rzeźb możemy podziwiać zgromadzone w Nowym Domu Sztuki grafiki Mistrza. Natomiast w namiocie festiwalowym podczas koncertów spoglądają na nas inni Mistrzowie: osobistości świata muzycznego (jak Yehudi Menuhin czy Krzysztof  Penderecki) w obiektywie Janusza Marynowskiego pt. „Maestri”.

24 czerwca zapraszamy na dalszą część Festiwalu. Smakowitym entrée będzie recital zwyciężczyni Konkursu Chopinowskiego Yulianny Avdeevej oraz „Pieśń Świętojańska o Sobótce” w wykonaniu najlepszych polskich aktorek pod opieką Jarosława Gajewskiego. Równie przepysznie będzie podczas kolejnych wieczorów: Gioachinno Rossini pod batutą gwiazdy dyrygentury Marzeny Diakun, Stanisława Celińska w repertuarze ze swojej platynowej płyty „Atramentowa…”, Bach na dwadzieścia rąk, Veriko Tchumburidze – zwyciężczyni Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego oraz jazzowe contorno: Andrzej Jagodziński Trio. Słodkim deserem 30 czerwca będzie wybitna sopranistka Joanna Woś. Zakończeniem tej uroczystej, wielodniowej kolacji będzie wieczór ósmy i wyrafinowane digestivo w postaci Karola Radziwonowicza w towarzystwie Orkiestry Filharmonii Kaliskiej. Jedno jest pewne: będzie to wielka muzyczna uczta, którą nie można się przejeść.

 

Tekst: Agnieszka Romańska

Foto: Robert Lewandowski

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress