Wieczór młodych talentów

Dom Pracy Twórczej często gości na swojej scenie młodych artystów. Piątkowy wieczór w Nowym Domu Sztuki należał do tych najmłodszych: laureatów konkursów muzycznych uczniów Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych Nr 1 w Warszawie, czyli słynnej „Miodowej”, z której wyszli tak słynni artyści, jak Jakub Jakowicz czy Karol Radziwonowicz. Niech nie zwiedzie nas wyjątkowo młody wiek muzyków, są to bowiem najlepsi z najlepszych, obsypani nagrodami i wyróżnieniami na najbardziej liczących się festiwalach i konkursach. Jak na artystyczną elitę przystało na piątkowy koncert wybrali wyjątkowo interesujący repertuar w odświeżającej interpretacji, którą zapewniło młodzieńcze spojrzenie i brawura podparte doskonałym warsztatem. Wieczór poprowadziła konferansjer Filharmonii Narodowej, Urszula Oleksiak.
Wieczór rozpoczął się dość tradycyjnie: od „Walca As-dur” oraz „Etiudy h-moll” Fryderyk Chopina w wykonaniu Julii Łozowskiej. Pierwszy z nich, jak pisał Ferdynand Hoesick – pisarz, historyk literatury, muzykograf i wydawca – to „„szalona brawura i poetyczny polot; męska energia obok iście kobiecej czułości; odurzający pean na cześć zabawy…”. „Etiuda” wprowadziła natomiast ton powagi, patetyczny i monumentalny, a wręcz diaboliczny, przywodzący na myśl niszczący wszystko na swej drodze huragan. Po tej karuzeli emocji przyszedł czas na saksofonistkę Igę Drąg, która w towarzystwie prof. Romy Orłowskiej na fortepianie zagrała „Deux Mouvements” Andre Waigneina. Ten zmarły niedawno, bo w 2015 roku kompozytor, stworzył dzieło spektakularnej wolności, która pozwala artyście w pełni wyrazić siebie, a równocześnie muzycznie niepokojące i wymagające wielkiej wirtuozerii, szczególnie w ostatnich, wysokich nutach.
Jedno z najważniejszych utworów XX wieku, rozpoczynające okres impresjonizmu (a niektórzy twierdzą, że nawet modernizmu) w muzyce, któremu nie oparł się Wacław Niżyński? Chodzi oczywiście o „Preludium do Popołudnia Fauna” Claude’a Debussy, na scenie Nowego Domu Sztuki w wykonaniu Daniela Mieczkowskiego (przy fortepianie usiadła po raz drugi Julia Łozowska). Dzięki niemu mogliśmy wsłuchać się w dźwięki fletu, którym faun próbuje zwabić nimfy i dać się otulić atmosferze leniwego, śródziemnomorskiego popołudnia.
Na partyturze „Tria patetycznego d-moll na klarnet, fagot i fortepian” ojciec muzyki rosyjskiej, Michaił Glinka, napisał: „Miłość znam tylko poprzez ból, jaki sprawia”. Pomimo jej dramatyzmu, stworzył utwór lekki i zabawny, a równocześnie nieco operowy w charakterze, co dokonale oddali Katarzyna Drozd na klarnecie, Kayetan Cygański-Bolski na fagocie oraz Kacper Kuta na fortepianie. Co ciekawe i nietypowe kolejne części grane są po sobie bezpośrednio, tylko finał oddzielony jest krótką przerwą.
Finał koncertu należał do Marty Gębskiej, której akompaniował prof. Antoni Lichmanow. „Należał” dokładnie oddaje to, jak bardzo młoda skrzypaczka porwała publiczność wykonaniem „Fantazji koncertowej na tematy Porgy and Bess G. Gerschwina”. Ten doskonale znany wszystkim temat został przearanżowany, oddając jednak energię i zabawę muzyką, jaka miał w sobie oryginał. Było to doskonałe zakończenie wieczoru. Za kilka, może kilkanaście lat, kiedy dzisiejsi uczniowie, zaczną pojawiać się w najsławniejszych salach świata, będziemy mogli powiedzieć, że my już ich słyszeliśmy. W Radziejowicach.

Tekst i foto: Agnieszka Romańska

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress