Do – re – mi –fa – sol – la. Dwa koncerty na szósty dzień Festiwalu

Jeden mecz, dwa koncerty, trzech kompozytorów, cztery części Souvenir de Florence, pięć ballad Adama Mickiewicza i sekstet smyczkowy. Czwartkowy wieczór w Radziejowicach pod wieloma względami różnił się od dotychczasowych.

Od początku występowi towarzyszyła atmosfera niespokojnego oczekiwania. Z uwagi na odbywający się o tej samej godzinie mecz Polska – Portugalia, części publiczności udzieliły się sportowe emocje. Tuż przed rozpoczęciem pierwszego występu zaczął padać rzęsisty deszcz, co dodawało odbiorowi wykonywanych utworów szczególnego charakteru.

Podczas pierwszego koncertu, odbywającego się, jak co dzień na Festiwalu, o dziewiątej wieczorem, wystąpił złożony z nagradzanych wielokrotnie instrumentalistów sekstet smyczkowy. Wykonawcy wykazali się dużym hartem ducha ze względu na trudne warunki do występu: obecna w powietrzu wilgoć powodowała konieczność dostrajania instrumentów niemal po każdej części wykonywanych utworów. Pierwszym zaprezentowanym publiczności dziełem było Requiem d-moll Wolfganga Amadeusza Mozarta w niecodziennej aranżacji na sekstet smyczkowy autorstwa jednego z wiolonczelistów – Marcina Zdunika. Znane dzieło, wykonywane zwykle przez orkiestrę, chór i solistów, zabrzmiało w Radziejowicach inaczej. Tempo było szybsze, a frazowanie charakterystyczne dla instrumentów smyczkowych, które imitowały najdoskonalszy, według Fryderyka Chopina, instrument – ludzki głos. Ponieważ trzy ostatnie części mszy, Sanctus, Benedictus i Agnus Dei, napisał najprawdopodobniej uczeń Mozarta, nie zostały w trakcie koncertu wykonane. Zamiast nich usłyszeliśmy dwie pierwsze części: Requiem aeternam i Kyrie. Powstaniu najsłynniejszej chyba mszy żałobnej towarzyszy zwykle aura tajemniczości i niedopowiedzeń, która, w otoczeniu czwartkowej radziejowickiej przyrody, zdawała się bardzo dobrze wyczuwalna.

Drugi koncert doskonale wpisał się w oniryczną atmosferę wieczoru. Chwilę po tym, kiedy padła smutna dla wszystkich polskich kibiców ostatnia bramka dla Portugalii, pani Joanna Szczepkowska wraz z panem Januszem Olejniczakiem łagodnie wprowadzili słuchaczy w atmosferę romantycznej narracji.Koncert miał się odbyć nad stawem, jednak ze względu na dużą wilgoć artyści występowali w namiocie festiwalowym. Spadające jeszcze gdzieniegdzie krople deszczu zdawały się harmonijnie towarzyszyć opowieściom rozgrywającym się w mickiewiczowskiej wyobraźni.

Panujące na zewnątrz ciemności, bliskość wody, ulewny deszcz, mokra trawa i szelest poruszanych wiatrem liści składały się na atmosferę wieczoru dającą się wyrazić słowami jednej z recytowanych ballad Adama Mickiewicza pt. Romantyczność : „Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko”. Kolejne festiwalowe nastroje już w piątek.

 

 

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress