Wieczór Trzeci KAMERALNY

Rozpędzona machina X Letniego Festiwalu im. Jerzego Waldorffa nie zwalnia. Wczoraj, 2 lipca, na radziejowickiej scenie wystąpił Marcin Zdunik z zespołem Warsaw Players – grupy młodych i niezwykle utalentowanych muzyków pod kierownictwem Bartosza Worocha, który do Radziejowic przyjechał specjalnie z Londynu, gdzie wykłada. Nie zabrakło także poezji: Joanna Szczepkowska przeczytała fragment „Kwiatów polskich” Juliana Tuwima.

Nawet tak pochmurna i nieprzyjemna pogoda, jak wczorajsza, nie była w stanie stłumić radości, entuzjazmu, młodzieńczej energii i pasji, która biła ze sceny i emanowała na publiczność. Nic dziwnego, Warsaw Players to wspólna inicjatywa Janusza Wawrowskiego – znanego na całym świecie wirtuoza skrzypiec oraz młodych, ale już uznanych i wielokrotnie nagradzanych muzyków, których ambicją jest propagowanie muzyki kameralnej. W Radziejowicach orkiestrę poprowadził Bartosz Woroch, nie mniej znany skrzypek, wielokrotnie nagradzany na najważniejszych międzynarodowych festiwalach. Jako solista występował chyba ze wszystkimi liczącymi się orkiestrami w najważniejszych salach koncertowych na świecie.Obecnie jest profesorem skrzypiec w Guildhall School od Music and Drama w Londynie. Jest także liderem grupy „Lutosławski Quartett”, rezydenta Institutde Recherche et Coordination Acoustique/Musique przy Centrum Pomipdou w Paryżu. W Radziejowicach grupa wystąpiła z innym ulubieńcem publiczności – Marcinem Zdunikiem. Tego wybitnego wiolonczelisty, koncertującego na całym świecie, nie trzeba przedstawiać bywalcom radziejowickich koncertów.

Usłyszeliśmy „Podróż w czasie na orkiestrę smyczkową” Stefana Kisielewskiego, „Fantazję na wiolonczelę i orkiestrę op. 52” Mieczysława Weinberga, „Serenadę na orkiestrę smyczkową” Mieczysława Karłowicza, oraz „Orawę” Wojciecha Kilara. Wszystkie cztery doskonale oddały temperament muzyków na scenie i pozwoliły w pełni pokazać ich talent. „Podróż w czasie” Kisielewskiego jest króciutkim, zaledwie ośmiominutowym utworem, który w pełen humoru sposób, tak charakterystyczny dla tego człowieka renesansu, jakim był Kisielewski, kontrastuje epizody i parodiuje klasyczną strukturę muzyczną, wzbudzając uśmiech u słuchaczy.

Powracająca, po latach zapomnienia, na światowe sceny muzyka Weinberga odda la to, co widzieli w niej współcześni mu instrumentaliści: tajemnicze piękno i napięcie, które równocześnie pozostawia miejsce na sentymentalność i wzruszenie.

Z twórczością Karłowicza spotkaliśmy się już podczas pierwszego festiwalowego wieczoru. Nic dziwnego, jego kompozycje z wczesnego okresu są idealne do wysłuchania w letni wieczór: pełne czaru i piękna, z wyraźnymi wpływami romantycznymi.

Na końcu zabrzmiała „Orawa”, stanowiąca zwieńczenie tatrzańskich inspiracji Wojciecha Kilara i można było zrozumieć dlaczego sam kompozytor mówi: „Orawa jest jedynym utworem, w którym nie zmieniłbym żadnej nuty, choć przeglądałem go wielokrotnie. […] Spełnia się w niej to, do czego dążę, aby być jak najlepszym Kilarem”

Dziś zmieniamy trochę nastrój: sopranistka Iwona Sobotka wystąpi z orkiestrą Sinfonia Varsovia pod batutą Andreya Boreyko, a usłyszymy „III Symfonię Symfonię Pieśni Żałosnych” Henryka Mikołaja Góreckiego. Do zobaczenia o dziewiątej wieczorem!

Tekst Agnieszka Romańska
Foto Bartosz Szustakowski

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress