Wieczór z „Dziadami”

25 listopada 1967 roku odbyła się premiera „Dziadów” Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka. Spektaklu, którego zdjęcie ze sceny przez cenzurę po jedynie jedenastu przedstawieniach, stało się zarzewiem Wydarzeń Marcowych w 1968. W pięćdziesiątą rocznicę wystawienia tego arcydramatu ukazała się monografia „Kryptonim »Dziady«. Teatr Narodowy 1967-1968” Janusza Majcherka i Tomasza Mościckiego. W minioną sobotę na scenie Nowego Domu Sztuki, odbyła się dyskusja autorów książki, którą poprowadził Jerzy Kisielewski. Równocześnie odbyło się odsłonięcie popiersia Kazimierza Dejmka rzeźbiarza Maksymiliana Biskupskiego, które stanie w radziejowickim parku – obok Adama Mickiewicza i Gustawa Holoubka.
Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o „Dziadach” Dejmka. Jest to bowiem spektakl bez precedensu w powojennej historii teatru polskiego. W świadomości Polaków w dużo mniejszym stopniu funkcjonuje jako wydarzenie artystyczne, a prawie całkowicie – jako wydarzenie polityczne. Janusz Majcherek i Tomasz Mościcki – dwóch wybitnych teatrologów, pochyliło się nad „Dziadami”, aby przyjrzeć się nie tylko kontekstom politycznym, w jakie zostały uwikłane (bez intencji samego reżysera), ale przede wszystkim – artystycznym. Warto zaznaczyć, że po premierze ukazało się jedynie kilka recenzji, z których wszystkie skupiały się na „antyrosyjskim” wydźwięku. Majcherek i Mościcki są chyba zatem pierwszymi, którzy zadają pytanie: jaki był to spektakl. Wykonali tytaniczną pracę, przekopując się przez archiwa i rozmawiając z uczestnikami i świadkami (jak w każdej historii i tu musi pojawić się radziejowicki wątek: to w Domu Pracy Twórczej powstała znaczna część książki i to tu Janusz Majcherek odbywał wielogodzinne rozmowy z Maciejem Prusem – wybitnym reżyserem, który był asystentem Dejmka przy „Dziadach”), a równocześnie rozprawiając się z wieloma mitami narosłymi wokół wystawienia dramatu. Monografia w pewien sposób „przywraca” Dejmkowskie „Dziady” historii teatru, dokonując skrupulatnego opisu muzyki, scenografii czy każde z jedenastu wystawień spektaklu. Jak szeroki jest to temat niech świadczy fakt, że początkowo miało być to wydawnictwo niemalże broszurowe, aby w trakcie pracy i docierania do nowych informacji stać się ponad 500-stronnicową monografią. Warto zaznaczyć, że w sobotni wieczór na widowni obecni byli świadkowie tamtych wydarzeń, np. ksiądz Waldemar Okurowski, którzy podzielili się opowieściami o spektaklu. Mogliśmy też posłuchać nagrania z przedstawienia, które dla wielu na pewno było pewnym zaskoczeniem, szczególnie jego religijna forma.
Jak to w Radziejowicach nie mogło zabraknąć części muzycznej. Na scenie wystąpiła Sabina Bury – studentka Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w klasie Janusza Olejniczaka. Na początek usłyszeliśmy natchniony i znakomicie skonstruowany „Mazurek cis-moll” Chopina, równocześnie delikatny i gwałtowny. Następnie zabrzmiała wspaniała „Sonata f-dur op. 10” Beethovena. Tajemnicza i niemal nierealna „Ballada g-moll nr 1” Chopina pozwoliła nam zrozumieć, dlaczego sam kompozytor uważał ja za najdroższą i najbliższą swojemu sercu. Koniec wieczoru i koncertu to kontrast „Andante spianato” i „Wielkiego Poloneza Es-dur” Chopina. Pierwsza część wprowadza słuchacza w trans, aby następnie zbudzić go do życia rytmem poloneza. Czego dowodem były niezwykle gorące i emocjonujące dyskusje na zakończenie – najlepszy dowód na sprawczą i angażującą rolę sztuki.

Tekst i foto: Agnieszka Romańska

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress