Współcześnie, z przytupem

Czwartkowy koncert radziejowickiego festiwalu upłynął pod znakiem muzyki XX wieku. Ze sceny wybrzmiały bogate harmonie kwartetów smyczkowych Karola Szymanowskiego, Benjamina Brittena i Grażyny Bacewicz. Zaprezentowali je wspaniali muzycy z Royal String Quartet.

Po licznych utworach barokowych i romantycznych prezentowanych podczas tegorocznej edycji festiwalu przyszedł czas na kompozycje nowsze, XX-wieczne. Utwory choć nowatorskie – odwołują się do tradycji innych epok i folkloru, można w nich znaleźć szereg nawiązań czy cytatów.

Zaproszony do Radziejowic Royal String Quartet powstał dwie dekady temu. Muzycy zaznaczają, że mimo dwudziestu lat wspólnej pracy wciąż jeszcze nie wiedzą o sobie wszystkiego. Jak zauważył zapowiadający koncert Jerzy  Kisielewski, to klucz do sukcesu w pracy twórczej. – Mamy tu do czynienia ze świeżością, inwencją międzygatunkową. Oprócz klasycznej kameralistyki muzycy ocierają się o jazz, folk – powiedział. Grupa nagrała wszystkie wydane kwartety Karola Szymanowskiego. Ma za sobą liczne koncerty za granicą, na najbardziej liczących się scenach. Muzycy wystąpili nawet przed  królową Elżbietą II.  -To czołówka światowej kameralistyki – podkreślał Kisielewski. Faktycznie, kwartet brzmi przepięknie, słychać tu wielkie doświadczenie muzyków, ale nie ma w ich muzykowaniu cienia rutyny. Instrumentaliści wykazują się fantazją i otwartością interpretacyjną.

Jako pierwszy podczas czwartkowego wieczoru został zagrany I Kwartet smyczkowy C-dur op. 37 Karola Szymanowskiego, który wszedł do repertuaru wszystkich ważniejszych zespołów nie tylko w Polsce, ale i na świecie. – Wystarczą pierwsze akordy i wieje Tatrami – mówił Jerzy Kisielewski, cytując jedną z opinii na temat utworu. I rzeczywiście, góralski folklor wybrzmiewa tu nieustannie. Kompozycja rozpoczyna się delikatnym dźwiękiem skrzypiec, który wyłania się nieśmiało z ciszy i sunie delikatnie aż do momentu, gdy dołączą się do niego kolejne instrumenty, tworząc niezwykłe harmonie i napięcia. Pośród współczesnych brzmień przenikają góralskie akcenty wyjątkowej urody.

Cześć druga kwartetu rozpoczyna się piękną liryczną melodią, która powstała podobno podczas spaceru Szymanowskiego po parku Zofijówka pod Humaniem. Temat śpiewnej frazy jest przekształcany w kolejnych wariacjach. Wykorzystywane są tu tremola, flażolety, gra z tłumikiem, portamenta i glissanda. Bardzo ciekawe były wrażenia Jarosława Iwaszkiewicza, który opisując drugą część kwartetu mówił: „Nigdy jeszcze żadne z jego dzieł nie dyszało takim żarem południa; nie upałem południa sycylijskiego czy żałobą greckiego żaru, kiedy to fletnia Pana uśmierca serca – lecz żarem soczystym, dojrzałym, pachnącym zbożem Ukrainy. Nawet pewne osobliwości rozlewnej śpiewnej melodyki tego utworu świadczą o bezpośrednim pochodzeniu od ukraińskiego śpiewu”.

Część trzecia zaczyna się wyrazistym motywem powtarzanym przez kolejne instrumenty, przypominającym taniec zbójnicki z jego siarczystym rytmem i dynamicznymi przytupami. Całość utworu kończy kojący akord C-dur.

Jako drugi wykonany został II Kwartet smyczkowy C-dur op. 36 Benjamina Brittena. Britten urodził się na wschodzie Anglii w 1913 roku jako najmłodsze z czwórki dzieci dentysty Roberta Brittena. Był zafascynowany twórczością XVII-wiecznego angielskiego kompozytora Henry’ego Purcella. Słychać to w zaprezentowanym w czwartek bardzo oryginalnym utworze, który jest jednym z najbardziej liczących się kwartetów XX wieku.

Już w pierwszych taktach utworu odczuwalne jest nawiązanie do muzyki barokowej, ale to niejedyna inspiracja – pobrzmiewa tu też tradycyjna muzyka angielska, momentami pojawia się wrażenie, jakby w tle słychać było dudy z ich przeciągłym, charakterystycznym dźwiękiem. Jednak wszystko utrzymane w stylistyce XX wieku, z odczuwalnymi wpływami Bartóka. Pierwsza część kończy się niespodziewanie, jakby w pół słowa. Druga rozpoczyna się bardzo dynamicznie. Jest ekspresyjna i wyrazista rytmicznie. Dalej jednak mocne potężne dźwięki przeplatają się z delikatnymi strukturami, dając efekt różnorodności. Ostatnia część to hołd dla Purcella – temat z wariacjami określony mianem Chacony. Każdy z czterech zestawów eksploruje konkretny tryb wariacji – harmoniczny, rytmiczny,  melodyczny i „formalny”.

Na koniec zaprezentowano kwartet smyczkowy Grażyny Bacewicz. – Kobieta przebojem weszła w męski świat! – mówił Jerzy Kisielewski. IV Kwartet smyczkowy powstał w 1951 roku. Utwór ten przyniósł Bacewicz międzynarodową sławę. Został napisany na zamówienie Związku Kompozytorów Polskich, który chciał wysłać go na konkurs do belgijskiego Liège. Bacewicz otrzymała za niego pierwszą nagrodę. To trzyczęściowa kompozycja utrzymana w stylistyce neoklasycznej, z wpływami polskiej muzyki ludowej. „Tematy są pełne fantazji. Pamięta się je i odczuwa muzycznie, budowa poszczególnych części pełna fantazji, a jednocześnie zdyscyplinowana” – pisał o utworze Zygmunt Mycielski. W części pierwszej będącej klasycznym Allegrem sonatowym przewijają się dwa tematy nawiązujące do polskiego folkloru. Środkowe Andante jest liryczne, wolne i śpiewne, jednak i tu pojawiają się fragmenty wzmożonej ekspresji. Trzecia część to z kolei żywe rondo z oberkiem jako refrenem.

Po święcie muzyki współczesnej w piątkowy wieczór na radziejowicką scenę powróci Moniuszko. Tym razem wybrzmi w stylistyce jazzowej i na ludowo. Usłyszymy Grażynę Auguścik i Marię Pomianowską przy akompaniamencie instrumentów smyczkowych Europy i Azji. Utwory kompozytora zagra też jazzowe trio Nikoli Kołodziejczyka. Serdecznie zapraszamy!          

 

Tekst: Monika Borkowska
Foto: Bartosz Szustakowski

 

 

 

 

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress