Wszystkie zmysły sztuki w Radziejowicach

W powietrzu czuć już jesień, ale Pałac w Radziejowicach nie zwalnia tempa. Tydzień po amerykańskim koncercie Bacha do Nowego Domu Sztuki zawitał kolejny gość zza wielkiej wody. Tadeusz Łapiński, jeden z najciekawszych polskich grafików XX wieku, choć rodzinnie związany z Grodziskiem Mazowieckim i Żyrardowem, od lat 60. tworzył bowiem w Stanach Zjednoczonych. Jego barwne litografie stały się niezwykłą ilustracją do recitalu Aleksandra Dębicza, podczas którego usłyszeliśmy nie tylko Bacha, Mozarta i Chopina, ale także improwizacje na tematy z Gershwina.
Tadeusz Łapiński ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie w 1955 roku. Jego talent i cechy osobowości: ciekawość świata i komunikatywność otworzyły mu drogę do międzynarodowej kariery artystycznej. Ma w swoim dorobku dwieście wystaw indywidualnych i kilka razy tyle zbiorowych, m.in. w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku i Waszyngtonie, w São Paulo i w Chinach. Od 1972 roku był profesorem na Wydziale Sztuki Uniwersytetu w Maryland. Wykonał własnoręcznie ponad piętnaście tysięcy litografii i zdobył kilkadziesiąt nagród na niemal wszystkich kontynentach świata. Zmarł w 2016 roku.
Wystawa w Radziejowicach stanowi przegląd prac z archiwum prywatnego żony oraz z Muzeum Mazowsza Zachodniego w Żyrardowie, któremu Łapiński przekazał kilkaset swoich dzieł. O Łapińskim – jako artyście, a także wyjątkowo ciepłym i otwartym człowieku w rozmowach z gospodarzem wieczoru, Jerzym Kisielewskim, opowiadała żona, Maria Łapińska, Krzysztof Wasilewski – organizator wystaw oraz burmistrz Grodziska Mazowieckiego, Grzegorz Benedykciński. O kulisach sprowadzenia dzieł do Radziejowic opowiadał kurator wystawy, dyrektor Domu Pracy Twórczej, dr Zenon Butkiewicz. Jest to niemal retrospektywa – możemy zobaczyć prace z każdego okresu twórczości artysty. Jego sztuka jest ponadczasowa i ponadkulturowa, odwołująca się do uniwersum czystych form i kolorów, tworząca swój własny wewnętrzny świat. Łapiński od poznanego w USA Marka Rothki przejął przekonanie o autonomii sztuki względem kwestii społecznych, politycznych czy rynkowych, a także o decydującym wpływie podświadomości. Za Rothko powtarzał: „Lepiej powiedzieć mniej, niż powiedzieć za dużo”. Pomimo to jego prace nie są hermetyczne, czyste i intelektualnie abstrakcyjne. Choć są wyjątkowo perfekcyjne w sensie technicznym, poprzedzone licznymi szkicami, to nie wydają się odcięte od otaczającego świata, a wprost przeciwnie – żyją z nim w pełnej harmonii. Twórczość Łapińskiego intuicyjnie wpisuje się w porządek wszechświata i stapia się w jedno. Wirtuozeria techniczna, głębia spojrzenia i talentu nie przeszkadzają artyście w pełnej radości życia, która udziela się widzowi.
Wyjątkowo barwne litografie stały się niezwykłą ilustracją recitalu Aleksandra Dębicza, który następnie zawładną sceną w Nowym Domu Sztuki i otworzyły nowe pola interpretacji klasycznych utworów. Beztroska i roztańczona „V Suita francuska G-dur” Bacha zaoferowała słuchaczom feerię tonów oraz artykulacyjne bogactwo. „Sonata D-dur” Mozarta jest jednym z najczęściej badanych przez naukę utworów muzycznych. Według badań jej wysłuchanie ma aż o 9 punktów podnosić iloraz „przestrzennego” ilorazu inteligencji oraz łagodzić objawy padaczki! „Impromtu Fis-dur” Chopina złożony jest z paru dziwiących się sobie momentów, ale wspaniale budujących całość. Pianista wspaniale połączył charakter paru gatunków: ballady, nokturnu i etiudy, który słyszalne są w utworze. Koncert zwieńczyły nieco odmienne „Improwizacje na tematy z Gershwina”. Trzeba bowiem wiedzieć, że Aleksander Dębicz jest nie tylko wszechstronnym i uznanym pianistą (nagrody na konkursach we Frankfurcie, Bremie, Bukareszcie, Gorzowie i Bydgoszczy), który coraz częściej porównywany jest do Ludovico Einaudiego czy Ólafura Arnoldsa, ale także niezwykłym improwizatorem i kompozytorem. Punktem wyjścia dla jego twórczości jest właśnie improwizacja, dzięki czemu niezwykle łatwo nawiązuje kontakt z publicznością. Jego dusza muzycznego eksperymentatora każe mu poszukiwać i łączyć style muzyczne: w kręgu zainteresowań Dębicza jako pianisty-kompozytora jest nie tylko muzyka klasyczna, ale także jazz i muzyka filmowa, Współpracuje także z DJ-ami.
Sztuka klasyczna i ta najbardziej awangardowa wzajemnie się przenikają. Nie można uprawiać jednej bez znajomości drugiej. Udowodnił to piątkowy wieczór w Radziejowicach, który połączył wszystkich artystów, bez względu na narzędzia, których używają. Warunek jest jeden – muszą tworzyć na najwyższym poziomie.

Tekst i foto: Agnieszka Romańska

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress