Jerzy Waldorff znów w Radziejowicach

Powiedzieć, że Jerzy Waldorff był związany z Radziejowicami byłoby dużym eufemizmem. Nie tylko tu pracował i odpoczywał przez prawie trzydzieści lat, ale był duszą i sercem tego miejsca. Dzięki Jego współpracy w dyrektorem Bogumiłem Mrówczyńskim zaczęły odbywać się w Radziejowicach koncerty i wystawy, razem zainicjowali „Radziejowickie spotkania ze sztuką”, które po śmierci Waldorffa przekształciły się w Letni Festiwal Jego imienia. W minioną sobotę, 1 grudnia, Dom Pracy Twórczej we współpracy z Muzeum Warszawy uroczyście otworzył stałą wystawę „Jerzy Waldorff-Preyss 1910-1999”, na której możemy zobaczyć pamiątki po tym wybitnym krytyku muzycznym, pisarzu, felietoniście, a przede wszystkim wielkiej osobowości polskiej kultury: nagrody, portret rodzinne, fotografie, karykatury i rzeczy osobiste, w tym słynną kolekcję lasek. Podczas wieczoru nie mogło zabraknąć dzieł tych, których cenił najbardziej: „Moim wielkim uczuciem w muzyce był i pozostał Karol Szymanowski. Moim wielkim uczuciem w plastyce – malarstwo Jacka Malczewskiego, a wielkim uczuciem w poezji darzę mego przyjaciela przez długie lata, ale już dawno zmarłego – Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego”. Przy fortepianie zasiadła znana już radziejowickiej publiczności studentka Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie Sabina Bury, poezję recytował Krzysztof Kumor, a wieczór poprowadził Jerzy Kisielewski, czyli „pamiątka po Waldorffie” (jak brzmi tytuł wywiadu z Jerzym Kisielewskim w nowej publikacji Pałacu, mającej premierę już 22 grudnia).

„ Dobry wieczór Państwu. Jesteśmy w pałacu jednego z najbardziej zasłużonych rodów polskich, arystokratycznych, hrabiów Krasińskich, a teraz ten pałac należy do Ministerstwa Kultury i jest miejscem pracy twórczej i odpoczynku artystów. (…) Stąd powinien emanować kult sztuki, dźwięku, słowa, malarstwa, barwy na całą okolicę, bowiem Polska jak długo będzie miała tylko parę miast z wielką sztuką, Warszawę, Kraków, Gdańsk to będzie blaga. Prawdziwie kulturalne państwo, to jest takie państwo, gdzie sztuka jest poniekąd wszędzie.” – takie słowa Jerzego Waldorffa powitały publiczność w Nowym Domu Sztuki. I jak zwykle wieczór w Radziejowicach emanował sztuką. O „Mazurku cis-moll, op. 50 nr 3” Fryderyka Chopina nie bez powodu mówi się: „arcydzieło”. Przeplatające się faktury: homofoniczna, monofoniczna i polifoniczna sprawiają, że jednocześnie jest delikatna i pełna brzmienia. Nie mogło oczywiście zabraknąć Karola Szymanowskiego. „Mazurki Op. 50” to niewątpliwie opus vitae kompozytora. Postanowił z jednej strony odnowić gatunek, który nie znalazł godnych kontynuatorów po Fryderyku Chopinie, z drugiej zaś strony podjąć dialog z dziełami Chopina. Połączenie typowych dla mazurka tanecznych rytmów Mazowsza i Kujaw z folklorem podhala nie tylko nadało „Mazurkom” Szymanowskiego niezwykle oryginalne brzmienie, ale także wyjątkową śpiewność, którą usłyszeliśmy w pierwszym z cyklu „Mazurku Op. 50 nr 1”. Niejako w opozycji do tego utworu z późnego, narodowego etapu twórczości Szymanowskiego Sabina Bury zagrała także wczesną, choć równie śpiewną „Etiudę es-moll Op 4 nr 1”, w której kompozytor znów nawiązał do wzoru stworzonego przez Fryderyka Chopina. Wreszcie „Preludium A-dur” Jana Sebastiana Bacha doskonale komponowało się z „Wielkanocą Jana Sebastiana Bacha” Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego we wspólnym wykonaniu Krzysztofa Kumora i… Jerzego Waldorffa, którego głos zabrzmiał z nagrania. Później usłyszeliśmy także „Zaczarowaną dorożkę” – Krzysztof Kumor uwielbia poezję Gałczyńskiego i doskonale czuje się w jej frazach.

Obok Szymanowskiego i Gałczyńskiego nie mogło zabraknąć trzeciej miłości Jerzego Waldorffa: malarstwa Jacka Malczewskiego. Elżbieta Charazińska wygłosiła krótką prelekcję na temat „ Portretu Władysława Żeleńskiego”. Obraz na tę okazję został specjalnie sprowadzony z Muzeum Narodowego. Warto wiedzieć, że Władysław Żeleński był kompozytorem i organizatorem życia muzycznego. Choć dziś jego utwory są niemal całkowicie zapomniane, to za życia uważany był za następcę Moniuszki, a jego „Konrad Wallenrod” uświetnił obchody pięćsetnej rocznicy bitwy pod Grunwaldem. Nic więc dziwnego, że portrety kompozytora, oprócz Jacka Malczewskiego, malował m.in. Artur Grottger.

Duch Jerzego Waldorffa przenikał nie tylko ten wieczór, ale przenika wszystkie artystyczne działania w Domu Pracy Twórczej: młodzi, stawiający swoje pierwsze kroki na scenie artyści, którzy występują razem z tymi najbardziej zasłużonymi, interdyscyplinarność, która łączy dziedziny sztuki, a wszystko to w najbardziej mistrzowskim wydaniu. Bez wątpienia bez Niego nie byłoby takich Radziejowic, jakie znamy.

 

Tekst: Agnieszka Romańska
Zdjęcia: Mariusz Brudkowski

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress