Koncert „muzycznych detektywów” z Arte dei Suonatori

Za nami kolejne spotkanie z muzycznymi detektywami z Arte dei Suonatori. Razem z Marcinem Świątkiewiczem, jednym z najciekawszych klawesynistów młodego pokolenia, podjęli trop polskich wątków w twórczości i biografii trzech mistrzów epoki baroku: Georga Philippa Telemanna, Johanna Gottlieba Goldberga i Johanna Sebastiana Bacha, pokazując, jak często przecinają się ich ścieżki: i te „zawodowe”, i prywatne.

Georga Philippa Telemanna uznać należy za niemieckiego kompozytora nr 3, po Bachu i Händlu (z oboma bardzo się przyjaźnił, był nawet ojcem chrzestnym jednego z synów Bacha), a w swoim czasie był bez wątpienia wiodącą postacią muzyczną w Europie. Radziejowickie „Concerto polonais G-dur” pokazało, jak osobowość kompozytora emanuje na tworzone przez niego utwory. Współcześni Telemannowi podkreślają, jak ciepłym, pogodnym, serdecznym i dobrym był człowiekiem. Obcy jest mu wszelki monumentalizm, najlepiej odnajdywał się w utworach kameralnych. Równocześnie był kompozytorem niezwykle śmiałym i progresywnym, wychodzącym poza reguły i kanony. Do muzyki podchodził od strony analitycznej i „naukowej”, a nie emocjonalnej. Jego szerokie horyzonty myślowe sprawiały, że uczył się od kogo tylko mógł. Być może właśnie ta cecha sprawiła, że dążył do syntezy stylów narodowych. Jako kapelmistrz hrabiów Promnitz często przebywał w Żarach, Krakowie, Poznaniu i Pszczynie. Poznał tam polską muzykę ludową i dworską, której elementy rytmiczne i melodyczne następnie często włączał do swoich utworów: ostre rytmy, wysoko strojone skrzypce, wątki oparte np. na tańcach śląskich czy polonezie – w Niemczech uchodził za jednego z największych znawców muzyki polskiej. Łącząc motywy z różnych kultur na równi z dworskimi Telemann uznawany jest za tego, który uwolnił muzykę niemiecką od pompatyczności i snobizmu.

Johann Gottlieb Goldberg urodził się w Gdańsku. Jego ojciec budował instrumenty muzyczne: lutnie, wiole, altówki – kilka z nich było nawet używanych przez zespół grający w Kościele Mariackim. Jako cudowne dziecko bardzo szybko znalazł możnego protektora, hrabiego Hermanna Karla von Keyserlingka. To dzięki niemu Goldberg stał się uczniem dwóch Bachów: Johanna Sebastiana i jego najstarszego syna, Wilhelma Friedemanna, a dzięki Bachowi – ojcu, jego nazwisko zyskało sławę. „Wariacje Goldbergowskie” zostały bowiem skomponowane przez Johanna Sebastiana dla 14-letniego wówczas Goldberga, który miał swoją grą umilać chroniczną bezsenność protektora.

Goldbergowi przyszło żyć w muzycznie niełatwych czasach. Urodził się w 1727 roku. Powoli następowała zmiana stylistyki, odchodził barok, rodził się klasycyzm, za chwilę największą gwiazdą miał stać się Mozart. Z wielką zręcznością potrafił jednak łączyć style i najmodniejsze trendy w muzyce, dopasowując się do gustu odbiorców. Sam czytając nuty postawione do góry nogami a vista, szpikował swoje kompozycje niespotykanymi trudnościami technicznymi, równocześnie uważając je za salonowe utwory grane przez amatorów dla przyjemności. Jego dzieła, także zagrany w Radziejowicach „Koncert klawesynowy d-moll”, pokazują jak zdolnym i błyskotliwym był twórcą. Zmarł w wieku 29 lat na gruźlicę – gdyby tylko dane mu było żyć dłużej bez wątpienia przeobraziłby się w silnie indywidualnego twórcę, prawdziwy „gold berg” – złotą górę muzyki.

Johann Sebastian Bach od 1736 roku posiadał tytuł nadwornego kompozytora Elektora Saksonii i Króla Polski. „Suitę Orkiestrową nr 3 D-dur”, w Radziejowicach mieliśmy okazję usłyszeć w oryginalnej wersji na basso continuo i smyczki. Dziś sławniejsza i częściej wykonywana jest wersja z trąbkami, obojami i kotłami. Druga część utworu, nazywana „Arią na strunie G” jest chyba najczęściej wykonywanym i najbardziej obecnym w kulturze popularnej dziełem Bacha. Wystarczy powiedzieć, że była wykorzystywana w takich filmach, jak „Adwokat diabła” czy slasherowym horrorze „Halloween”, a nawet w grach z serii „Gran Turismo”. Nazwę, pod którą dziś jest znana, aria zawdzięcza niemieckiemu skrzypkowi Augustowi Wilhelmj, który zaaranżował ją tak, by możliwe było jej wykonanie tylko na dwa instrumenty: skrzypce i fortepian. Wykonując utwór, Wilhelmj grał tylko na jednej strunie swoich skrzypiec – strunie G. Co ciekawe, wykonanie arii z 1902 roku, z udziałem skrzypka Aleksandra Werżbiłowicza i nieznanego pianisty, uważane jest za najstarsze zachowane nagranie utworu Bacha.

Arte dei Suonatori nie bez powodu cieszy się sławą barokowej orkiestry numer jeden w Europie. Najlepsi detektywi w powieściach zamykają rozpoczęte sprawy. Najlepsi detektywi w muzyce – otwierają horyzonty.

 

Tekst i zdjęcia Agnieszka Romańska

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress