Radziejowicka Noc Muzeów

W minioną sobotę, 19 maja, Noc Muzeów miała już swoją dwudziestą pierwszą edycję. Na całym świecie po zmroku drzwi instytucji kultury otwierają się dla zwiedzających, umożliwiając odwiedziny nie tylko zapracowanym, ale także tym, którzy żądni są nowych wrażeń – zawsze bowiem z tej okazji przygotowywane są wydarzenia specjalne, niedostępne żadnego innego dnia w roku.
Noc Muzeów w Radziejowicach powoli staje się tradycją. O godzinie 19.00 w Nowym Domu Sztuki rozpoczął się z tej okazji koncert młodych talentów. Na scenie Nowego Domu Sztuki wystąpili: Anna Morozowa (skrzypce), Gustaw Bafeltowski (wiolonczela), Amiran Zenaishwili oraz profesor Maria Sterczyńska. Następnie odbyło się otwarcie plenerowej wystawy „Metamorfozy” ze zbiorów Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, po której oprowadził kurator, dr Jarosław Pajek. Gospodarzem wieczoru był niezrównany Jerzy Kisielewski.
W pierwszej części koncertu usłyszeliśmy Annę Morozową i Amirana Zenaishvilego. Anna Morozowa studiuje na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie u profesora Tadeusza Gadziny. Laureatka konkursów od Moskwy, poprzez Włochy, po Grecję. Została także nagrodzona premią Prezydenta Federacji Rosyjskiej dla utalentowanej młodzieży. . Regularnie występuje także w Rosji, Mołdawii, Hiszpanii, Włoszech, Grecji, USA i Polsce. Grający na fortepianie Amiran Zenaishvili jest absolwentem tej samej Centralnej Szkoły Muzycznej w Moskwie, co Anna Morozowa, natomiast kontynuuje studia na Królewskiej Akademii Muzycznej w Londynie w klasie profesora Christophera Altona. Jest stypendystą Rządu Federacji Rosyjskiej oraz Fundacji Jurija Rozuma. Nagradzany na licznych konkursach i festiwalach, występuje jako solista i kameralista w Rosji, Chorwacji, Danii, Niemczech, Irlandii, Norwegii, Hiszpanii, USA i Brytanii.
Wieczór rozpoczęła „Sonata na skrzypce solo nr 3 C-dur” Jana Sebastiana Bacha, pochodząca z „Sonat i partit na skrzypce solo”, które kompozytor napisał w 1720 roku. Zbiór utworów ugruntował pozycję skrzypiec jako instrumentu solowego i dziś należy do żelaznego repertuaru każdego skrzypka. Stanowi także wzór dla dzieł na skrzypce dla późniejszej generacji kompozytorów, jak Eugène Ysaÿe i Béla Bartók. Bach zastosował m.in. podwójny kontrapunkt i inwersję, dzięki czemu sonata zabrzmiała wyjątkowo lirycznie, prosto i wzruszająco.
„Sonata na skrzypce i fortepian F-dur op. 24” Ludwiga van Beethovena, zwana jest też „Wiosenną”, choć ten przydomek nie jest pomysłem kompozytora i przylgnął do niej później. Stało się to za sprawą wyjątkowego ciepła i pogody, która przemawia przez utwór, z kilkoma tylko mroczniejszymi elementami, mijającymi właśnie jak wiosenne burze. Oba instrumenty, i skrzypce i fortepian, dostają tyle samo czasu, być może stąd wynika poczucie równowagi i harmonii, jaka bije z kompozycji. Co ciekawe, numer opusowy jest zupełnym przypadkiem. Beethoven w tym samym czasie skomponował dwie sonaty, a-moll i F-dur, którym planować nadać tę samą liczbę opusową. Jednak przez przypadek … zostały wydrukowane na papierze innego rozmiaru. Wydawca, nie chcąc ponosić dodatkowych kosztów druku, namówił Beethovena na rozdzielenie obu sonat.
Druga część koncertu należała do młodego wiolonczelisty Gustawa Bafeltowskiego, a przy fortepianie zasiadła prof. Maria Sterczyńska. Szesnastoletni Gustaw jest absolwentem ZSM I st. im. Stanisława Moniuszki w Warszawie. Obecnie kształci się pod kierunkiem dr. Marcina Zdunika w Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej im. Z. Brzewskiego w Warszawie. Jest już laureatem ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów wiolonczelowych oraz stypendystą Krajowego Funduszu na rzecz Dzieci, Szwajcarskiej Fundacji Kunst ohne Grenzen i Fundacji Sinfonia Varsovia. Prof. Maria Sterczyńska pracuje w Zespole Państwowych Szkół Muzycznych nr 1 w Warszawie oraz na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie. Jako kameralistka towarzyszy młodym wykonawcom podczas konkursów i festiwali, wspierając ich w zdobywaniu nagród. Występowała we Francji, Włoszech, Austrii, na Węgrzech i w Tajlandii. Została odznaczona nagrodą Ministra Kultury Medalem „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.
Zabrzmiała „Sonata w jednej części na wiolonczelę i fortepian” Jerzego Bauera jest, jak wszystkie jego kompozycje, niezwykle precyzyjna formalnie. Bauer bierze klasyczną formę i dekonstruuje ją, sprawiając jednak, że jej struktura jest nadal czytelna dla słuchacza. Dzięki temu połączeniu tradycji i nowoczesności dostajemy dzieło, które poszerza muzyczną percepcję nie przekreślając jednocześnie klasycznego kanonu.
„Sonata C-dur op. 119” Sergiusza Prokofiewa została skomponowana rok po tym, kiedy jego utwory zostały oskarżone o formalizm i zakazane przez dekret Żdanowa, co oznacza, że twórca nie mógł mieć pewności, że kiedykolwiek zostanie wykonana publicznie. Zanim to się stało musiała zostać odegrana przed Związkiem Kompozytorów oraz Komitetem Radiowym, które zdecydowały o jej losie. Być może do akceptacji przekonała ją prostota utworu, jego nieskrępowana bezpośredniość wypowiedzi. Wiolonczela gra równocześnie radośnie i lirycznie, jakby zupełnie pozbawiona wysiłku. Nic dziwnego, że Nikołaj Miaskowski, rosyjski kompozytor, nazwał sonatę dziełem absolutnie cudownym.
Po koncercie wszyscy przeszli na tyły pałacu, gdzie aż do września będzie można podziwiać plenerową wystawę rzeźb z kolekcji Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku. „Metamorfozy” to prezentacja dorobku jednych z najważniejszych artystów, którzy współtworzą pejzaż współczesnej rzeźby polskiej: Marii Jaremy, Alfonsa Karnego, Jerzego Jarnuszkiewicza, Jana Kucza, Jerzego Kędziory, Adama Myjaka, Tadeusza Łodziany, Andrzeja Pawłowskiego, Adolfa Ryszki, Adama Prockiego, Gustawa Zemły, Adolfa Ryszki i Jacka Waltosia. Możemy zaobserwować przemiany, jakie w polskiej rzeźbie zachodziły od lat 50. XX wieku w całej jej różnorodności i złożoności. Niezwykła ekspresja w przedstawianiu postaci, czy to ludzkich czy zwierzęcych, jest punktem wyjścia do wielowarstwowości i wielowątkowości dzieł. Przez labirynt znaczeń i aluzji poprowadził nas dr Jarosław Pajek, rzeźbiarz związany z Centrum Rzeźby w Orońsku, który we współpracy dr Zenonem Butkiewiczem, jest kuratorem wystawy.
Wieczorne zwiedzanie galerii obrazów Józefa Chełmońskiego cieszyło się nie mniejszym zainteresowaniem, niż koncert i wystawa rzeźb: Pałac w Radziejowicach odwiedziło kilkuset gości. Mrok panujący za oknem pozwolił wydobyć całą alchemię malarstwa Chełmońskiego i jego niewątpliwe mistrzostwo w operowaniu światłem i cieniem, pozwalające wydobyć, w zależności od oświetlenia, zupełnie nieoczekiwane elementy obrazów.
Nie bez powodu w niektórych krajach Noc Muzeów nazywana jest Białą Nocą. Rozświetlony Pałac i park udowadniały, że sztuka może rozjaśnić nawet największą ciemność.

Tekst i foto: Agnieszka Romańska

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress