Wielki finał z Czajkowskim

XI Letni Festiwal im. Jerzego Waldorffa w Radziejowicach przeszedł już do historii. W wielkim  finale, transmitowanym na antenie Radia dla Ciebie, wystąpiła Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus im. Jerzego Semkowa pod batutą Mirosława Jacka Błaszczyka oraz Konstanty Andrzej Kulka. W programie znalazły się utwory Piotra Czajkowskiego – Koncert skrzypcowy D-dur op. 35 i V Symfonia e-moll op. 64. Ze sceny zagrzmiało!

Sinfonia Iuventus powstała z inicjatywy Jerzego Semkowa, jednego z najwybitniejszych polskich dyrygentów. Powołano ją, by dać szansę młodym uzdolnionym muzykom na debiut orkiestrowy i przygotować ich do pracy w podobnych zespołach. W skład Sinfonii Iuventus  wchodzą najzdolniejsi absolwenci i studenci uczelni artystycznych. – Orkiestra istnieje od 11 lat. Pojawiła się na pierwszej edycji radziejowickiego festiwalu, co sobie bardzo cenimy. Przez te wszystkie lata skład orkiestry się zmieniał, bo jej członkiem, zgodnie z zapisami statutu, można być do 30. roku życia – mówił Jerzy Kisielewski. Sinfonia Iuventus grała pod batutą największych dyrygentów, na wielu estradach koncertowych. Ma za sobą szereg nagrań płytowych, radiowych i telewizyjnych.

Do wykonania koncertu skrzypcowego zaproszono natomiast Konstantego Andrzeja Kulkę, wybitnego skrzypka znanego na całym świecie. Drogę do międzynarodowej kariery otworzyło mu zwycięstwo w Międzynarodowym Konkursie Radiowym ARD w Monachium. Muzyk od 1967 roku wykonał ponad dwa tysiące koncertów symfonicznych i recitali na całym świecie – w Europie, Azji, Australii i obu Amerykach. Grał z najlepszymi orkiestrami. Od 1994 roku jest profesorem Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie.

W finale zabrzmiał z całym swoim rozmachem i siłą Czajkowski. W utworach kompozytora daje o sobie znać skrajna emocjonalność. Za tę wylewność i brak powściągliwości nierzadko kompozytor był krytykowany. Tymczasem jest to z jednej strony część rosyjskiej, wylewnej duszy, z drugiej – wrażliwość człowieka szarpanego silnymi uczuciami. Czajkowski przez całe życie ukrywał swą orientację homoseksualną. W tamtych czasach, w carskiej Rosji, gdyby prawda wyszła na jaw, w najlepszym razie groziłoby mu więzienie. Tuszowanie orientacji zajęło mu dużo energii i wiązało się z wieloma niepowodzeniami, jak przerwane narzeczeństwo z belgijską śpiewaczką czy nieudane małżeństwo z Antoniną Miliukową. Ostatecznie też homoseksualizm stał się przyczyną samobójczej śmieci kompozytora, choć jako oficjalny powód podaje się cholerę.

Jako pierwszy podczas sobotniego wieczoru zagrany został koncert skrzypcowy D-dur. Kompozycja powstała w 1878 roku w kurorcie Clarens w Szwajcarii, dokąd Czajkowski udał się na rekonwalescencję po załamaniu psychicznym wywołanym nieudanym małżeństwem. Towarzyszył mu skrzypek Yosif Kotek, który doradzał podczas pracy nad utworem. „Jakże pięknie zajmuje się moim koncertem! Jest rzeczą oczywistą, że bez niego nie byłbym w stanie nic zrobić. On gra to cudownie!” – pisał Czajkowski. Premiera odbyła się dopiero trzy lata później. Koncert wykonał Adolf Brodski. Kompozytor był rozczarowany chłodnym przyjęciem utworu, który z czasem jednak stał się jednym z najbardziej znanych koncertów skrzypcowych na świecie. Jest też uznany za jeden z najtrudniejszych utworów na ten instrument.

Liryczna melodyka podkreśla słowiańskie pochodzenie utworu. Co ciekawe, w partiach solowych, które są tak trudne, technikalia nie wybijają się wcale na pierwszy plan. Skrzypce wybrzmiewają lekko i śpiewnie, zdobiąc bogato muzyczny temat i prowadząc piękny dialog z kolejnymi instrumentami orkiestry. Konstanty Andrzej Kulka zagrał koncert z uczuciem i żywiołowością,  eksponując koloryt muzycznych motywów i ich różnorodność. Za swoje wykonanie otrzymał owacje na stojąco. Publiczność długo nie chciała wypuścić go ze sceny.  

W drugiej części koncertu wykonana została V Symfonia. Utwór rodził się w bólach, mimo że tworzony był u szczytu sławy. Kompozytor przez pewien czas nie był w stanie zrobić nawet kroku do przodu – narzekał na brak weny twórczej, obawiał się zupełnego wypalenia. „W końcu stopniowo i z pewnymi trudnościami wyciskam jednak symfonię z mojego przytępionego mózgu” – pisał. Ten trud towarzyszył mu do końca. Borykał się z problemami zdrowotnymi i brakiem natchnienia. Ostatecznie jednak utwór został ukończony i – jak skromnie zauważył Czajkowski – wypadł „nie najgorzej”.

Symfonia jest dramatycznie ekspresyjna i tak została odegrana przez młodych muzyków Sinfonii Iuventus. Liryczne, piękne motywy przeplatały się z momentami wielkiego wzburzenia. Potężne tutti wybrzmiewało z taką siłą, że miało się wrażenie wybuchu lawy. Gorące dźwięki rozlewały się ze sceny, by za chwilę zastygnąć i zrobić miejsce delikatnym śpiewnym motywom. Przez całą symfonię przewija się muzyczny temat zagrany już na wstępie przez klarnet, powracający później w kolejnych częściach w różnych odsłonach. Szczególnie wzruszająco wybrzmiał początek drugiej część symfonii, gdzie po dramatycznych w wyrazie powłóczystych dźwiękach wiolonczel i kontrabasów nastrój rozjaśnia piękna melodia rogu, kontynuowana później przez orkiestrę. Całość utworu jest zmienna, jak zmagania człowieka z tajemnicą Losu, o których pisał w swoich notatkach sam kompozytor.

Sobotni koncert zakończył XI edycję festiwalu. Nie zabrakło serii podziękowań. Wiele ciepłych słów padło pod adresem Bogumiła Mrówczyńskiego, wieloletniego dyrektora placówki. – Nie byłoby ani tego festiwalu, ani poprzednich, gdyby nie osoba, która swoje życie połączyła z tym miejscem – mówiła dyrektor Domu Pracy Twórczej w Radziejowicach Ewa Wytrążek. Pochwały zebrała również publiczność. – Ukuł się termin „publiczność radziejowicka”. Jesteście państwo szczególni. Spotykamy osoby, które nie opuściły żadnego festiwalu. Są  i tacy, którzy pracują i żyją za granicą, planując urlop z myślą o festiwalu – podkreślał Jerzy Kisielewski.

Jak zapewnił Paweł Kos-Nowicki, zastępca dyrektora, program kolejnej, dwunastej edycji, jest już nie tylko w głowie, ale i na papierze. – Póki co nie wolno mi mówić o szczegółach, ale będziecie Państwo zadowoleni! – powiedział. – Proszę wpisać sobie już w kalendarze termin 27 czerwca 2020 – dodał. Nie pozostaje wiec nic innego jak czekać na kolejną wielką muzyczną ucztę podczas XII Letniego Festiwalu im. Jerzego Waldorffa w Radziejowicach. Do zobaczenia!

 

Tekst: Monika Borkowska
Foto: Bartosz Szustakowski

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress